piątek, 24 lutego 2017

25 lutego w Jeleniej Gorze wystąpi ReGReS


Jacek Jarocki - Jacek Stęszewski – Peweksówka

Tekst pochodzi z serwisu Muzyczny Horyzont


Gatunek: folk,
poezja śpiewana
Data wydania: 2017

Spis utworów:
  1. Miś;
  2. Love story;
  3. CPN;
  4. Jojo Oponiarz;
  5. Pewex;
  6. Wyliczanka;
  7. Wujek z RFN;
  8. Italia ’90;
  9. Guma Turbo;
10. VHS;
11. Woda firmowa;
12. Chechłacz;
13. Commodore 64;
14. 1980;
15. Amy;
16. W kieszeniach duszy;
17. Dzieci z Leningradzkiego

8 Stars (8 / 10)


Sądzę, że nie zabrzmię kontrowersyjnie, jeżeli stwierdzę, że moda na PRL i wszystko, co z nim związane jest tym silniejsza, im większy dystans czasowy dzieli nas od transformacji ustrojowej. Na sklepowe półki wróciło Frugo i gumy Turbo, w telewizji ponownie oglądać możemy Teleranek, zaś na rynku muzycznym pojawiają się płyty, których głównym zadaniem jest wzbudzić sentyment, a przynajmniej oddać niski pokłon starym dobrym czasom. Peweksówka, druga w karierze solowa płyta Jacka Stęszewskiego, wokalisty Końca Świata, idzie właśnie tym – wytartym, zdawałoby się – tropem. Czy w temacie muzycznych powrotów do przeszłości można mieć jeszcze coś nowego i interesującego do powiedzenia?


fot. Marek Jamroz
Peweksówka to przykład albumu koncepcyjnego, przy czym warto odnotować, że jego zamysł konsekwentnie zrealizowano nie tylko w warstwie muzycznej, ale również w oprawie graficznej. Podziw budzi już samo pudełko z płytą, które zarówno okładką, jak i wewnętrznymi grafikami nawiązuje do motywu przewodniego albumu. Do tego dochodzi czterdziestostronicowa, starannie wydana książeczka, w której – prócz tekstów oraz ich objaśnień – znajdują się zdjęcia z epoki. W rezultacie klimat nostalgii dopada słuchacza zanim ten jeszcze odtworzy pierwszą piosenkę.

Przejdźmy jednak do zawartości krążka. Od strony muzycznej Peweksówka nie odchodzi zbyt daleko od stylistyki, którą Stęszewski rozwija w twórczości Końca Świata, czyli spolonizowanego ska. Instrumentarium obejmuje w większości przypadków gitary i akordeon, wzbogacone smyczkami oraz fortepianem. Ich zastosowanie pozwala na nadanie całemu krążkowi dwojakiego charakteru: miejskiego folku oraz poezji śpiewanej. Pierwszy ze wspomnianych gatunków charakteryzuje się – prócz brzmienia w sposób oczywisty inspirowanego twórczością kapel podwórkowych – szybkim tempem, podbijanym zazwyczaj rytmem na dwa. Do takich utworów zalicza się Miś, CPN czy Chechłacz, który stanowi jednak pomost pomiędzy dynamicznością a wrażliwością (i którego zakończenie to niezły żart z debiutu Weezera). Brzmienie poezji śpiewanej zgłębia natomiast Stęszewski w kompozycjach takich jak Love story czy 1980. Niektóre z nich są tak sugestywne i tak dobrze wpisują się w konwencję, że gdyby nie barwa głosu i brak klarnetu, Peweksówka mogłaby zostać pomylona z płytą Grzegorza Turnaua (Jojo Oponiarz). Powiedzmy sobie jednak szczerze: choć same kompozycje są wyborne i słucha się ich bardzo dobrze, to na polskiej scenie nie stanowią ewenementu. Najbardziej bodaj znany zespół, który odnajduje się konwencji miejskiego folku to Strachy Na Lachy, którym do Stęszewskiego pod kątem muzycznym niedaleko. Tradycja poezji śpiewanej również trzyma się w naszym kraju mocno, zaś na tym tle omawiany dziś album znacząco się nie wybija.


fot. Marek Jamroz
Jeżeli zatem Peweksówka czymś przekonuje, to przede wszystkim historiami, które Stęszewski opowiada. Krążek dowodzi, że wokalista to niezrównany gawędziarz snujący opowieści o niesamowitym uroku i potężnym ładunku nostalgii. To właśnie dzięki temu, że wypełniają go osobiste wspomnienia autora, płytę nazwać można nie tylko dobrą, ale wręcz rewelacyjną. Teksty pozwalają słuchaczowi przenieść się w czasie o co najmniej ćwierć wieku: do epoki pierwszych komputerów i kaset VHS, gumy Turbo oraz wody z saturatora. Poszczególne piosenki przypominają wyblakłe, nadgryzione zębem czasu pocztówki, uchwytujące sceny z życia przed transformacją lub tuż po niej. To zarazem dobra okazja, by zdać sobie sprawę, że przecież te nieodległe czasy, tak wyraźne we wspomnieniach tych, którzy w nich żyli, w zderzeniu ze współczesnością zaczynają przypominać muzealne eksponaty, na które współczesna młodzież musi w najlepszym razie patrzeć ze zdziwieniem, a w najgorszym – z politowaniem. Myliłby się jednak ten, kto pomyślałby, że Peweksówka to hołd dla starych dobrych czasów czy cokolwiek pretensjonalne smędzenie kogoś, kto twierdzi, że „kiedyś było lepiej”. Nie bez kozery płytę nazwałem pocztówką – to pełne nostalgii spojrzenie na stare zdjęcie, ale bez próby oceny historii oraz współczesności. Być może również to osobiste ujęcie zaowocowało tym, że Stęszewski poszczególne kompozycje ozdobił tak niezwykłymi melodiami. Choć nie próbują być one sentymentalne, obdarzone są taką głębią, a przy tym chwytliwością, że niektórych nie da się wprost wyrzucić z głowy. Prym pod tym kątem wiodą Wujek z RFN, Italia ’90 oraz Chechłacz.


Już nie jako recenzent, lecz jako zwykły słuchacz życzyłbym sobie, aby takich płyt na rynku ukazywało się jak najwięcej. Bezpretensjonalność i szczerość Stęszewskiego robią na słuchaczu piorunujące wrażenie – nawet w tym, którego metryka wskazuje, iż czasy, których krążek dotyczy, powinien pamiętać jak przez mgłę lub nie pamiętać ich wcale. Peweksówka to płyta, której świetnie się słucha i która budzi autentyczne emocje. Trudno jest wymagać od muzyki czegokolwiek więcej.

Kleszcz & DiNO: – Nie becz, tylko sprawdź nasz nowy klip!

NIE PŁACZ - kadr z teledysku. Reż. Radosław Bereś














Na MaxFloRecTV pojawił się dziś (24.02) kolejny zwiastun albumu „Cyrk na qłq” duetu Kleszcz (MC) & DiNO (producent). Utworowi towarzyszy teledysk nakręcony o 3 różnych porach roku. Nowy krążek rapowych freaków na sklepowe półki trafić ma 7.04. Można go już zamawiać w przedsprzedaży na www.MaxFloSklep.pl

„Nie płacz” to już 4. utwór z nadchodzącej wielkimi krokami nowej płyty Kleszcza & DiNO. Dotychczas „Cyrk na qłq” zapowiadały następujące single: „4 ściany wyobraźni”, „Między piekłem a niebem” z udziałem Rahima czy nagrany z Kopruchem „Freak show”. Najnowsza propozycja to solowy numer Kleszcza. Raper odpowiada ponadto za koncepcję teledysku. Jego realizacją zajął się z kolei Radosław Bereś z Ace of Art.


Kleszcz & DiNO na swoich kanałach social media apelują do fanów, by Ci „nie beczeli, tylko...” sprawdzili ich nowy klip. Wydawnictwo, którego jest on zapowiedzią, zamawiać można w pre-orderze na https://maxflosklep.pl/pl/c/PRE-ORDER/105, otrzymując wyjątkowe niespodzianki. Artyści przygotowali nawet wersję deluxe płyty, która zawiera m.in.: niepublikowany dotąd nigdzie autorski klip Kleszcza, unikatową opaskę przeciw „fałszywym Kleszczom i Kopruchom”, plakat oraz autografy. Oficjalna premiera albumu 7.04.

Tekst: Kajetan Balcer (MaxFloRec)

Jean-Paul Bourelly - Aquanet Jazz Festival 5.04. 2017, godz. 20.00 – Blue Note – Poznań Jean Paul Bourelly: od Davisa po Hendrixa!


Gwiazdą klubowego koncertu wiosennej Ery Jazzu będzie kultowy amerykański gitarzysta i wokalista Jean Paul Bourelly, uznawany jest za jednego z najlepszych artystów podążających śladami największych mistrzów gitary: Jimiego Hendrixa i Jamesa "Blood" Ulmera. To gitarzysta wyznający zasadę, że trzeba grać i głośno i nostalgiczne, ale zawsze z poszanowaniem bluesowo-rockowej tradycji.

Jean-Paul Bourelly w czasie Warsaw
Summer Jazz Days 2006
"Amerykański gitarzysta i wokalista Jean-Paul Bourelly - rekomenduje artystę i jego muzykę Dionizy Piątkowski, szef Ery Jazzu - jest jednym z pionierów nowego jazzu, w którym odniesienie do bluesa, rocka oraz nowoczesnych brzmień jest nad wyraz oczywiste. Trudno się temu dziwić skoro sam Miles Davis zaprosił go w 1988 roku do nagrania wspólnej płyty. Bestsellerowy i ważny album Milesa jest przecież syntezą nowoczesnych dźwięków i stanowił doskonały pretekst, by do projektu zaprosić m.in. Marcusa Millera, Kenny'ego Garretta, George'a Duke'a, Omara Hakima oraz Jean- Paula Bourelly".

Gdy w 1979 roku przeniósł się z bluesowego Chicago do jazzowego Nowego Jorku jego kariera nabrała rozpędu. Początkowo związał się z grupami McCoy Tynera, legendarnego pianisty kwartetu Johna Coltrane'a. Był chętnie zapraszany jako muzyk studyjny do ciekawych sesji rockowy i jazzowych. Tak znalazł się w kręgu zainteresowań Milesa Davisa, który zaproponował mu udział w nagrania albumu "Amandla". Nagrywał i koncertował z wokalistką Cassandrą Wilson, z muzykami rockowymi (np. z Buddy'm Milesem- perkusistą grupy Band of Gypsies, dawnej formacji J. Hendrixa, czy z Jack'em Bruce' – basistą kultowego trio Erica Claptona, The Cream). Współpracował także z Elvinem Jonesem, Archiem Sheppem, Pharoahem Sandersem, Taj Mahalem, Lesterem Bowie.


W 1987 roku nagrał swój pierwszy, autorski album "Jungle Cowboy", który był zapowiedzią jazz-rockowych i bluesowych fascynacji gitarzysty. Maniera ta stanie się charakterystycznym brzmieniem jego muzyki przez kolejne lata. Zafascynowany stylistyką Hendrixa, szanujący tradycje ostrego, miejskiego rural-bluesa oraz ekspresyjność jazzu realizuje równolegle kilka projektów. Jego kolejne zespoły (np. Stone Raiders oraz słynne Power Trio z basistą m.in. Milesa Davisa i The Rolling Stones- Darryl Jonesem oraz perkusistą Living Colour – Willem Calhounem) stają się sensacją europejskich i amerykańskich estrad. Najnowszy projekt, trio Kiss The Sky jest nowoczesnym nawiązaniem do wcześniejszych formacji gitarzysty, przy czym teraz w muzyce jest więcej elementów afro-amerykańskiej tradycji bluesa oraz nawiązania do muzyki soulowej z elementami funkowego jazzu. "Gramy muzykę dla ludzi – deklaruje Jean Paul Bourelly – zapraszając do specyficznej podróży z dźwiękami soulu, afro-jazzu, bluesa i funky".

Partnerem Strategicznym Ery Jazzu jest Aquanet S.A.
Projekt realizowany jest przy współpracy Miasta Poznań.

27 lutego w toruńskim HRP Pamela zagrają Wicked Heads oeaz trio Urny/Wierzcholski/Tioskow

W poniedziałek 27.02.2017 w Hard Rock Pubie Pamela odbędzie się kolejny koncert z okazji 19. urodzin klubu. Wystąpią: grupa Wicked Heads oraz trio Urny/Wierzcholski/Tioskow. Wicked Heads to polski zespół czerpiący inspiracje z muzyki amerykańskiej. Grupa powstała w 2013 roku, w Krakowie. Cztery osobowości, cztery silne charaktery i czwórka muzyków, z których każdy posiada spory indywidualny dorobek artystyczny. Połączyli siły by stworzyć coś unikatowego, grając jednocześnie muzykę bliską każdemu z nich, realizują się z powodzeniem w tym niecodziennym projekcie. Skład zespołu tworzą : Kasia Miernik, Jacek Biliński, Mariusz Wróblewski oraz Wojtek Siatkiewicz. Wicked Heads pomimo krótkiego stażu, są laureatami między innymi : Bluesroads Festival 2015 (w tym indywidualne wyróżnienia dla gitarzysty i basisty festiwalu), Megafon 2015, zdobywcami Grand Prix oraz nagrody publiczności Galicja Blues Festival 2015, wyróżnienia w 10-tej edycji Rybnik Blues Festival 2014. 
Kwartalnik "Twój Blues" przyznał Wicked Heads II miejsce w kategorii "Odkrycie Roku 2015". Zespół ma na swoim koncie bardzo ciepło przyjętą przez krytykę oraz publiczność dwie EP-ki, kilka klipów video, kilka singli, w tym utwór "Choices", zauważony i doceniony przez jeden z zagranicznych portali zajmujących się sztuką związaną z kultowym serialem Twin Peaks. W chwili obecnej zespół przygotowuje kolejną, tym razem pełno-wymiarową płytę. Materiał został zrealizowany. Mix, mastering, wydawnictwo, są w fazie rozwojowej. Wieczór zakończy występ nowego projektu Sławka Wierzcholskiego, czyli tria złożonego z polskich gwiazd bluesa i rocka. Są nimi: Andrzej Urny (Perfect, Dżem, Krzak), Sławek Wierzcholski (Nocna Zmiana Bluesa) i Jarek Tioskow (Kasa Chorych). Koncert rozpocznie się o godzinie 19. Wstęp na to wydarzenie jest wolny.


4 marca w Rzeszowie w hołdzie Żołnierzom Wyklętym zaśpiewa nasza gwiazda z Londynu Katy Carr



16 kwietnia w Brighton zagra Vader