wtorek, 25 kwietnia 2017

Artur LeonProof Skiba - Koncert, przed którym przebierałem nogami.

Kazik Staszewski obserwuje próbę Gabinetu Looster (fot. Monika S. Jakubowska)


Manager GL - Tomasz Likus oraz autorka zdjęcia tytułowego Monika S.
Jakubowska i ponownie Kazik tym razem en face (fot. Sławek Orwat)
Wybrałem się na koncert, przed którym przebierałem strasznie nogami z niecierpliwości. Gabinet Looster. Zwierzaki koncertowe. Pamiętam ich początki (dla mnie), a był to koncert-premiera ich 1 płyty. Trochę czasu minęło, ale bardzo dobrze, że tak długo grali przed wydaniem albumu (ja obserwuję ich od 2 lat, a spotkali się ponad 6 lat temu). Wykonali krok milowy w rozwoju muzycznym i zbiegło się to z pracą 2 super ludków (o dwóch wiem a pewnie spora grupa miała udział w tym): Tomasz Likus vel Dziki i Sławek Orwat. Pierwszy to manager zespołu (i taki człowiek orkiestra w wymiarze koncertowym), a drugi dobra dusza i dziennikarz muzyczny dbający ze swej strony również o rozsyłanie wieści w świat o zespole. Obaj zresztą, pomimo młodego wieku, to już legendy w świecie polskiej muzyki na tzw. Wyspach (a na Wyspach nie poprzestają).


Robert Wiktorowicz - perkusista GL oraz cierpliwi bohaterowie drugiego planu (fot. Monika S. Jakubowska)
Tomek Lipiński podczas koncertu GL z pewnym namolnym dziennikarzyną ;)
Koncert był wyjątkowy nie tylko z racji tego, że premierowy, czyli super klimat, ale też z racji ciekawych nowych pomysłów. Dołączyła Basia Bartz ze skrzypcami i dęciaki z KULT-u (ponadto reszta chłopaków z KULT-u kręciła się wśród fanów GL, czyli wśród swoich również :) Muzycy GL przewijający się wśród fanów to roześmiana banda pozytywnych i przyjaźnie nastawionych ludków. Mam swoją prywatną ocenę tego, że to co osiągnęli, nie jest szczytem ich marzeń i nie tylko o tym myśleli zaczynając grać. To jest następstwem tego, że super komunikują się z ludźmi poprzez muzykę i to co się wydarzyło, jest tylko następstwem ich przyjaźni i więzi muzycznych. Może tylko następstwem ale za to jakim?! Rewelacyjnym! Dawno mi tak nie wpadła w głowę muzyka jakiegoś zespołu. Stałem sobie na końcu sali obserwując co się działo na scenie i przed sceną i gęba mi się uśmiechała:) Ponadto na dowód, że z pewnej perspektywy widać lepiej, dodam, że obok mnie, również w pozycji podpieracza ściany stał sobie Tomek Lipiński. TEN Tomek. Jakbym miał mało wrażeń - bo twórczość Brygady Kryzys, a szczególnie Tiltu odcisnęła na mnie piętno muzyczne (tak, tak :) - był taki czas, że miałem ogromny problem, co jest dla mnie numero uno: Kult zawsze pewniak na tamte czasy, Armia czy Tilt).

Dęciaki z Kultu - Janusz Zdunek(trąbka) Jarek Ważny (puzon) i Tomek Glazik (saksofon) oraz Basia Bartz (skrzypce) a na pierwszym planie basista GL Rafał Wrona (fot. Sławek Orwat)
Ale po resztę wrażeń już własnych odsyłam Was do strony GL http://www.gabinetlooster.com/ oraz  materiały foto i video ze ścian twarzoksiążki Tomasz Likus i Slawek Orwat.

Miłej muzycznej lektury
Artur LeonProof Skiba


Urocza skrzypaczka Gabinetu Loster Basia Bartz, jest bezdyskusyjnym dowodem na to, iż niektórzy muzycy oprócz tego, że posiadają ogromny talent artystyczny, dodatkowo są jeszcze ładni :)





Kilka słów o Autorze:

Ciężko opisać siebie w krótkiej formie, bo ja już lat wiele próbuję siebie określić, ale nie daję rady. Najkrócej jak się da to pasjonat książek, muzyki (wersja słuchana a nie grana ;)) i gór. Kiedy nie ma w pobliżu dobrych ludzi bądź zwierzaków, przenoszę się w świat gór bądź muzyki, a z racji tego, iż logistycznie muzykę jest łatwiej ogarnąć, stąd jej poświęcam najwięcej czasu. I w tej materii również mam problem. Fascynacje muzyczne, które są takim słowem kluczem do określenia w jakich rejestrach muzycznych człek przebywa, u mnie są dziwne. Ta dziwność wynika z mnogości zauroczeń muzycznych. Jedną na pewno określę jako wiodącą - jest to Led Zeppelin. W mym muzycznym świecie raz gra mi Adagio in G Minor Albinoniego, czy Carmina Burana Carla Orffa, innym razem Leszek Możdżer, a jeszcze innym razem zachwycam się Zakkiem Wyldem w jego przeróżnych projektach czy nieodżałowanym Garym Moorem i jego charakterystyczną (urokliwą dla mnie) gitarą. Staram się przemierzać muzyczne przestrzenie bez schematów czy ram co do gatunków muzycznych. Obserwuję zdolną młodzież jak np. The Dumplings, ale też niezmiennie oczekuję nowych rzeczy weteranów jak np. Voo Voo czy Black Sabbath. Pochłaniam (tak to zwę, bo nietaktem jest nazwać mój głód książek czytaniem) ogromne ilości książek o przeróżnej tematyce i polecam wszystkim, bo światy wynalezione w nich we współpracy z wyobraźnią są nie do przecenienia. 

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

24 kwietnia w HRP Pamela wystąpi wrocławski duet Manfredi & Johnson















W poniedziałek, 24.04.2017 roku, kolejna koncertowa odsłona Bluesowej Wiosny w Hard Rock Pubie Pamela. W ramach tego cyklu wystąpi wrocławski duet Manfredi & Johnson, czyli projekt będący polskim bluesowym objawieniem ostatnich lat. Powstała w 2014 roku formacja jest laureatem wielu nagród na takich imprezach artystycznych, jak: Blues nad Bobrem 2014, Festiwal Meskalina Blues 2015, Festiwal Bluesroads 2015, Imielin Blues Festiwal 2015, Festiwal Las Woda Blues 2016, Kraśnik Blues Meeting 2016... Wymieniać by można jeszcze długo. W Hard Rock Pubie Pamela, przed duetem Manfredi & Johnson, zagra grupa Widok na Bluesa. Powstały w 2008 roku zespół wykonuje muzykę z pogranicza bluesa i rocka. Frontmanem bydgoskiej formacji jest Detlef Hoeltken- niemiecki wokalista i gitarzysta, mający ponad dwudziestoletnie doświadczenie zdobyte na scenach wielu europejskich krajów. Towarzyszą mu: Grzegorz Marciniak (gitara, wokal), Grzegorz Markuszewski (gitara basowa), Waldemar Warmiński (perkusja). Koncert rozpocznie się o godzinie 19.00. Wstęp na to wydarzenie jest wolny.



piątek, 21 kwietnia 2017

Tomasz Wybranowski - 2 CRESKY - polski wkład do światowego skarbca dźwięków

2Cresky. Stoją (od lewej) Bodek Pezda, Sławomir Leniart, Tomasz Olleck Bobrowski
My Polacy od zawsze łakniemy wszystkiego co „obce”, definiowane zawsze a priori jako coś „lepszego”. Gdy mowa o literaturze, sztuce czy ideach, to od zawsze czujemy się „gorzej” od reszty świata. W poczuciu „małości” i „zaściankowości” wydaje nam się, że awansujemy do światowej elity, gdy tylko zaczniemy utożsamiać się z modami i stylami płynącymi „Stamtąd”. Zaznaczam, że nie mam nic przeciwko zmianom i nowym prądom epok. Nie zgadzam się jednak, że „obce”, „zagraniczne” dla większości oznacza „lepsze niż rodzime”. Wypada mi zacytować wieszcza Juliusza Słowackiego, który w dramacie „Kordian” napisał takie słowa:

„Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą;
Pawiem narodów byłaś i papugą.”

Podobnie dzieje się z muzyką i twórcami, którzy wyprzedzają swoją epokę. Do tej grupy pionierów zaliczam muzyków formacji 2Cresky, której historia zaczyna się na przełomie wieków. Pod koniec lat 90. dwóch rzeszowskich muzyków odnalazło się w Warszawie. Grzegorz Joachimowicz (znany także pod pseudonimem Greg Crack, wokalista) i Sławomir „Dżabi” Leniart (gitarzysta, członek Jesus Chrysler Suicide i współautor sukcesu zespołu Agressiva 69) postanawiają grać swoją muzykę. W ich głowach dojrzewa projekt, który muzycznie o dekadę wybiega w przyszłość. Po kilku miesiącach prób i pracy w studiu, ukazuje się wydany własnym nakładem singel „Under The Ground”. Mała płyta, na której znalazły sie cztery nagrania, została zauważona na rynku. Utwory wielokrotnie były emitowane w Rozgłośni Harcerskiej i pojawiają się w programach autorskich warszawskich stacji.


Po kilku miesiącach oczekiwania pojawia się wreszcie debiutancki krążek 2Cresky „Major System Error”. Stylistyka i zmierzchowy klimat czternastu nagrań (m.in. „Heart Beat”, „Bohater”, „Bad Skat”, czy „Plastic Bag” nagrany z Pati Yang) zostały utrzymane w duchu pierwszego singla. Królował industrial, dark wave z elementami hard beat. Tym samym 2Cresky stały się jedynym w swoim rodzaju zjawiskiem stylistycznym na polskiej scenie muzycznej. Grupa dbała o promocję i należyte kreowania swojego artystycznego wizerunku. Do mrocznej, hipnotyczno – ambientowej piosenki „The Perfect Moment” został zrealizowany teledysk. Klip Michała Chmarzyńskiego do dzisiaj uważany jest jeden z najlepiej wyprodukowanych w Polsce. Widz i słuchacz odbywa wraz z głównym bohaterem teledysku somnabuliczną podróż w głąb samego siebie, aby posmakować pragnień najbardziej skrywanych, tłumionych przez obowiązujące normy i system zachowań. Filmowy klip to znakomicie zmontowane sekwencje z filmu Marka Skrobeckiego „Marchenbilder (Obrazki z Bajek)” (1998).

- Michał Chmarzyński zmontował z filmu Marka Skrobeckiego nasze video poetycko streszczając jego film. Michał de facto stworzył nieco inną historię, choć wszystkie sekwencje pochodzą z „Obrazków z bajek” – wspomina Bodek Pezda.

Marek Skrobecki to jeden z najlepszych na świecie twórców animacji przestrzennej. Teledysk pojawia się wciąż w stacjach VIVA i MTV, ale tylko w godzinach nocnych... Warto obejrzeć to małe dzieło muzyczno – filmowe z najwyższej półki.


2Cresky wystapiły z wielkim powodzeniem podczas festiwalu „Castle Party” w Bolkowie w 2001 roku. Wraz z Pati Yang zespół nagrywał jej drugi album. Niestety płyta nigdy nie powstała:

- Niestety przez nowatorskie wybiegnięcie przez nas w nieznane dotąd muzyczne przestrzenie, materiał odebrano jako „niestrawny i bucząco – huczący konglomerat dźwięków” - mówi Sławomir „Dżabi” Leniart. – Pati wyjechała ostatecznie do Londynu. My zdążyliśmy ostatecznie ukończyć pracę nad trzema nagraniami, które ukazały sie na ścieżce dźwiękowej do filmu Mariusza Trelińskiego „Egoiści”.

Po tym epizodzie 2Cresky na ponad osiem lat popadają w stan hibernacji.

„Savage Kingdom” – nowy rozdział 2Cresky

Grupa powróciła na muzyczny rynek po dziewięciu latach milczenia za sprawą singla „Savage Kingdom”. Z grupą rozstał się Grzegorz Joachimowicz. Do Sławomira „Dżabiego” Leniarta (gitary, programowanie, gitara basowa, efekty) dokoptowali dwa muzycy. W składzie 2Cresky znaleźli się: znany z formacji Devian i Qriozum Tomasz „Olleck” Bobrowski (wokal, syntezator, keyboards) oraz dawny muzyk Agressivy 69, udzielający się również w działaniach Made In Poland i Heart & Soul, Bodek Pezda (chórki, virus polar). Nowy singel to wciąż wysmakowane rejony rocka alternatywnego. Muzycy 2Cresky w wiadomy sobie tylko sposób potrafią połączyć electro – ambient z rockową frazą a trip hop z delikatnym posmakiem industrialnych dźwięków:


Sławomir Leniart (fot. Miro Sosnowski)
- To elektronika, ale daleka od industrialnego ciężaru i jednoznacznej klubowości, bo ubrana w taneczność i zmysłowość. 2Cresky to energia, ale i nostalgia – mówi Bodek Pezda.

- Generalnie nie lubię szufladkowania muzyki. Jeśli jednak muszę mówić o stylu 2Cresky, to mawiam, że to po prostu nowoczesna muzyka, która eklektycznie łączy w sobie w dobrych proporcjach różne wpływy – dopowiada Sławek „Dżabi” Leniart.

Nowy głos – nowy wymiar 2Cresky

Tomasz „Olleck” Bobrowski dysponuje głosem, który wyróżnia go od reszty rockowych wokalistów. Bodek Pezda i Sławomir Leniart twierdzą, że sposób śpiewania Bobrowskiego to kontaminacja wokalnych dokonań Micka Hucknalla (Simply Red) i Antony’ego Hegarty’ego (Antony and the Johnsons, znanego także ze współpracy z Björk i Lou Reedem). Ja dostrzegam jeszcze ducha Marka Hollisa (Talk Talk) i Michaela Allena (Wolfgang Press).


„Savage Kingdom” przenosi nas (znowu!) do wielkiego miasta, pełnego ludzkich snów o potędze w ciągu dnia. Ale po zmierzchu, który przynosi kolorystyczne odmiany granatu i czerni, wracają człowiecze niepewności i lęk, bo:

„Will we go the same direction
Disregarding rush in this crowd
Look what's around, it's a real ache
Every tense's a half of rehab

Set aside your prejudices
Love which is cure in this mess
Immerse yourself in the pleasures
Let them ask you „are you sane”/…/

„Idziemy w tym samym kierunku
Pomijając pośpiech tłumu.
Rozejrzyj się wokoło. Oto prawdziwy ból
Każdy czas na pół przełamany odwykiem.

Uchylić się przed uprzedzeniami możesz
Miłością, która jest lekarstwem w tym bałaganie.
Zanurz się w przyjemności
I niech zapyta w Twoim imieniu „Jesteś przy zdrowych zmysłach?" /…/

- Inspiracją dla powstania 2Cresky są przeżycia i emocje, jakie dostarcza mi życie w dużym mieście, zarówno te dobre, jak i złe – opowiada Sławek „Dżabi” Leniart, pomysłodawca i główny dowodzący projektem. – Sama nazwa symbolizuje dwie osoby, dwa różne podejścia do muzyki. Greg Crack, z którym założyłem kapelę, jest didżejem bez doświadczeń muzycznych, tak w sensie wokalnym jak i instrumentalnym. Autorami muzyki „Savage Kongdom” są Dżabi i Olleck, zaś tekst napisali bracia Olleck i Paweł Bobrowski. Produkcją zajął się cały zespół. Piosenkę zmiksował Agim Dżeljilji (muzyk, producent, lider niezależnej grupy Öszibarack, który na swoim koncie zaliczył współpracę (jako muzyk i producent) m.in. z Futrem, NOT, Husky, czy Kanałem Audytywnym).

Muzyka, metafory i obraz

Po raz kolejny w historii grupy, jej singel został zilustrowany niesamowitym, artystycznym i metaforycznym teledyskiem. Trwa współpraca 2Cresky ze znakomitym reżyserem i twórcą filmów animowanych Markiem Skrobeckim (współtwórca, jako scenograf, nagrodzonego Oscarem 2006 w kategorii „Najlepszy Krótkometrażowy Film Animowany” „Piotruś i Wilk” w reżyserii Susan Templeton). Filmowa opowieść „Savage Kingdom” została utkana z fragmentów innego animowanego filmu Marka Skrobeckiego „Danny Boy”.


Nowy singel „Whoosh!”

17 września 2012 roku ukazał się nowy singel 2Cresky pod frapującym tytułem „Whoosh!” (EMI). Grupa po raz kolejny udowadnia, że w Polsce może powstawać muzyka na światowym poziomie. „Whoosh!” przynosi okruchy nowofalowej melancholii z zaraźliwym refrenem i delikatną, arabeskową elektroniką. Za miks utworu odpowiada znany producent Bogdan Kondracki, który pracował m.in. z Anią Dąbrowska, Moniką Brodką i Noviką. Okładkę singla wykonał Rafał Szczepaniak, ceniony artysta - plastyk, grafik i ilustrator.


Singiel formacji 2Cresky „Whoosh!” ukazał się równolegle w stacjach radiowych (także w NEAR FM, Radiu WNET i Studio Toronto www.fala.fm, oraz austriackim Radiu FRO – program PoloNews Doroty Trepczyk). oraz w europejskiej dystrybucji cyfrowej. (iTunes, Amazon, HMV). Teraz czekamy na duży album 2Cresky, od których już się uzależniłem.

Tomasz Wybranowski 


Tomasz Wybranowski. Roztoczanin z serca Zamojszczyzny, rocznik 1972. Absolwent polonistyki na UMCS (specjalność edytorsko – medialna). Studiował także jako wolny słuchacz filozofię i politologię. Doktorant wydziału Nauk Politycznych UMCS. Pracował w radiu Centrum, Puls, Top, oraz kieleckim TAK, był korespondentem radiowej „Trójki”. Publikował (i publikuje) w pismach „Próba” , „Dziennik Wschodni”, „Kurier Lubelski” , „Praca i Życie Za Granicą”, „Nowej Okolicy Poetów”, „Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym”, magazynie „Kontury”, miesięczniku „Dziś”. Korespondent tygodnika „Przegląd” w latach (2006 – 2012), redaktor dwumiesięcznika „Imperium Kobiet i kwartalników Kontury oraz Zamojski Kwartalnik Kulturalny. Publikuje w tygodniku „Uważam Rze”. Od 2005 roku w Irlandii. Na przełomie 2005/2006 był redaktorem naczelnym tygodnika „Strefa Eire”. W latach 2006 – 2008 wydawca i redaktor naczelny miesięcznika „Wyspa”. Wydał trzy przewodniki po Irlandii „Irlandzki Niezbędnik. Irish ABC”. W latatch 2008 - 2012 nieprzerwanie redaktor naczelny tygodnika (później miesięcznika) „Kurier Polski”. W latach 2008 – 2009 był także irlandzkim korespondentem Polskiego Radia i Informacyjnej Agencji Radiowej. Współpracował także z Radiem Vox. Obecnie nieprzerwanie wydawca i prezenter programu „Polska Tygodniówka” (ponad 270 wydań)  nadawanego w każdą środę w dublińskiej rozgłośni NEAR 90, 3 FM. W każdy piątek (10.00 – 11.00) w Radiu WNET (Polska) pojawia się jego autorski program „Irlandzka Polska Tygodniówka”. Cykl programów o historii muzyki światowej „Muzyczne Terapie” gości także w austriackim Radiu FRO. Autor czterech tomików wierszy („Oczy, które...” 1990,  „Czekanie na świt” 1992,  „Biały” 1995 i najnowszy „Nocne Czuwanie”). Jego wiersze drukowano w ponad dwudziestu antologiach poetyckich (ostatnio „Harmonia Dusz” Warszawa 2011). Na początku roku 2013 ukaże się specjalna wersja zbioru „Nocne Czuwanie” wraz z audiobookiem (wydawnictwo Kontury). Rok 2011 przyniósł nominację do nagrody „Polak roku w Irlandii”. Tomasz Wybranowski wyróżniony został przez środowiska polonijne w Irlandii nagrodą „dziennikarz roku 2010”. Doktorant wydziału Nauk Politycznych UMCS. Przygotowuje dwie publikacje na temat polskiej muzyki rockowej w czasie zrywu wolnościowego 1977 – 1990. Do tej pory ukazało się jego pięć artykułów naukowych poświęconych mediom, głównie imigracyjnym. Od czerwca 2015 tomek prowadzi Listę Przebojów Polisz Czart, która dzięki niemu rozpoczęła swoje drugie życie  Aby poczuć klimat audycji Tomka, zapraszam do wysłuchania znakomitego programu poświęconemu Grzegorzowi Ciechowskiemu. Można posłuchać go tutaj

Na przecięciu snu i tętna wielkiego miasta – 2Cresky - ze Sławomirem „Dżabim” Leniartem rozmawia Tomasz Wybranowski

Sławomir Leniart (fot. Miro Sosnowski)
17 września 2012 roku, ukazał się nowy singel formacji 2Cresky. To muzyczne wydarzenie było powodem, a tamtym czasie, mojego spotkania ze Sławomirem Leniartem, liderem grupy i jej duchem sprawczym, także gitarzystą, basistą i osobą odpowiedzialną za programming.


- Nazwa 2Cresky brzmi tajemniczo i bardzo frapująco. 2Cresky - idea, metafora, symbol, znak.

Sławomir Leniart: Nazwa symbolizuje dwie osoby, dwa różne podejścia do muzyki. Greg Crack, z którym założyłem kapelę, jest didżejem bez doświadczeń muzycznych, tak w sensie wokalnym jak i instrumentalnym. Oczywiście wymiar narkotyczny zawsze wszystkim rzucał się w oczy jako pierwszy. Pisownię nazwy grupy wymyśliłem nie mając pojęcia, w jaki sposób będzie brzmiała w języku angielskim. Chodziło mi bardziej o to by prezentowała się inaczej, bardziej tajemniczo i przykuwała uwagę. Początki 2Cresky to przełom wieków, lata 1999 – 2001. W tamtym czasie wiele ciekawych rzeczy działo się w Warszawie. Pracowałem wtedy w studiu wytwórni Koch International. Tam właśnie narodziły sie 2Cresky. Ukazała się płyta „Major system error” nakładem 2,47 Records Bodka Pezdy oraz EPKa „Under The Ground”. Po zagraniu koncertu w Bolkowie, podczas „Castle Party” w 2001 zespół przestał istnieć.


- Ale idea pozostała w sercach i duszy.

Sławomir Leniart: Styl „Kresek” na początku twórczej drogi dawał się łatwo określić. Grałem wtedy w Agressivie 69 oraz Jesus Chrysler Suicide. Byłem totalnie przesiąknięty ostrą muzyką. Tę inklinację do mocnych dźwięków łatwo dostrzec w materiale „Major System Error”. Na debiucie ewidentnie słychać także wpływy drum & bass oraz breakbeatu. Kiedy słucham niektórych utworów z tej płyty, to wciąż dostrzegam w nich świeżość. Ale 2Cresky dzisiaj to już zupełnie inny wymiar, inny muzyczny rozdział. Zmienił się skład grupy. Olleck Bobrowski, nowy wokalista i współkompozytor muzyki, wniósł do „Kresek” walor wyrazistości. Jego umiejętności wokalne, sposób śpiewania wyniosły 2Cresky z undergroundu na europejski poziom. Słysząc pytania o styl zespołu, zawsze mam z tym problem (uśmiech). Wychodzę, że nie nam muzykom go określać. Ale masz rację, że jest ciężki do skatalogowania. Osobiście określam muzykę 2Cresky jako inspirowaną życiem w wielkim mieście. Myślę też, że eklektyzm jest również dobrym określeniem tego, co robimy. Na singlu „Savage Kingdom” i najnowszej małej płycie „Whoosh!” zawarte są także nasze fascynacje muzyką lat 80. Określenie naszej twórczości wymyka sie standardom. Mam nadzieję, ze Słuchacze odbierają ją, jako po prostu dobrą muzykę (uśmiech).


- Wokół materiału nagrywanego z Pati Yang narosło mnóstwo legend i muzycznych mitów. Dlaczego nie urodziła się płyta z tych sesji? Czy jest szansa powrotu do tych nagrań w jakikolwiek sposób?

Sławomir Leniart: W 2000 roku Pati miała przenosić się na stałe do Londynu. Wtedy też wpadła jej w ręce i ucho płyta 2Ckresky. Dość szybko nawiązała z nami kontakt. W jednej chwili pozytywnie zaiskrzyło między nami i zadecydowaliśmy o wspólnych nagraniach na jej drugi album. W tamtym czasie naszym managerem był Adam Galas, znany „rekin” w branży muzycznej. Przypomnę Czytelnikom, że Andrzej Galas to przede wszystkim manager grupy Perfect. Sesja z Pati Yang przebiegała wzorcowo. Mieliśmy pieniądze na studio nagraniowe, a w głowach mnóstwo nowych pomysłów. Niestety płyta nigdy nie ukazała się. Wszystko przez nasze nowatorskie podejście do materii i wybiegnięcie w nieznane dotąd muzyczne rejony. Szefowie firmy płytowej odebrali zarejestrowany, jako „niestrawny i bucząco – huczący konglomerat dźwięków”. Stawiano też tezę, że w nagranym materiale więcej jest duszy i istoty grania 2Cresky niż samej Pati Yang. I tak energia osłabła. Pati wyjechała ostatecznie do Londynu. My zdążyliśmy ostatecznie ukończyć pracę nad trzema nagraniami, które ukazały sie na ścieżce dźwiękowej do filmu Mariusza Trelińskiego „Egoiści”.


- Żałujesz z perspektywy czasu, że zaangażowałeś się w ten projekt?

Sławomir Leniart: Absolutnie nie! Była to niesamowita przygoda. Duch tamtych czasów pozostał! Niedawno miałem przyjemność zagrać z Pati Yang kilkanaście koncertów. Gdy mowa o wspomnianym materiale sprzed lat, to niestety nie mamy „śladów” tych sesji. Jeżeli się odnajdą, to wtedy jest możliwość by coś z tym zrobić. Na razie trzeba nacieszyć się soundtrackiem do filmu „Egoiści” i jednym nagraniem z płyty 2Ckresky „Plastic Bag”. Dodać chcę, że Pati Yang to wspaniała artystka, świadoma siebie i tego co chce muzycznie osiągnąć. Ma mnóstwo energii i praca z nią jest zawsze ciekawym przeżyciem.


- Po nieoficjalnym odtworzeniu singla „Whoosh” dla dziennikarzy z Irlandii, stwierdzili krótko: „światowa półka!”. Dodali też, że 2Cresky brzmią jak „podziemne Depeche Mode z czasów „Some Great Reward”, tyle, że z niesamowitą produkcją. Takie stwierdzenia cieszą, czy wręcz przeciwnie?

Sławomir Leniart: Oczywiście, że cieszą! Jeżeli porównują cię do najlepszych w danym gatunku zespołów, to radość jest wielka. Co do Depeche Mode, to ja doświadczam pewnego rodzaju manii prześladowczej (uśmiech). Gdy grałem z Agressiva 69 słyszałem często opinie, że gramy jak DM. Teraz również w Polsce słyszę, że „Whoosh!” jest „depeszowy”. Dla mnie to dowód, że robimy coś na odpowiednim poziomie. Natomiast nie sadzę by taka analogia i porównania do legendy przełożyły się na ilość odtworzeń „Whoosh!” w polskich stacjach radiowych. Skoro singel jest taki „depeszowy” a produkcja super, to niech hula w radiach! Ale nie u nas w kraju to zdecydowanie za mało! Dlatego cieszy mnie, kiedy ktoś nas docenia i zwraca na naszą muzykę uwagę. Z drugiej jednak strony odczuwam smutek, pewien rodzaj żalu, że „Whoosh!” może przejść bez echa, tak jak wiele tego typu produkcji w Polsce. Dlatego dobrze, że jesteście Wy: NEAR FM, WNET i inne stacje na Zachodzie, gdzie polscy dziennikarze graja naszą muzykę. Słyszę też głosy od kolegów producentów w stylu: Dżabi, z taką muzą trzeba uderzać na Zachód! Powoli, ale zdecydowanie idziemy tym szlakiem.


- Muzyka a publiczność i „środki masowego rażenia”. Rozgłośnie radiowe nad Wisłą unikają wszelkich rzeczy na lewo i prawo od zbioru „pop, r'n'b i wszelkie muzyczne różowości”. Na play listach króluje idea grania „miłego, ładnego i przyjemnego”. 2Cresky rzadko trafiają do dużych stacji. Grupa ma jednak stale rosnące grono fanów, zaś utwory emitują coraz częściej radia internetowe i zagraniczne stacje. Twoja opinia o rynku muzycznym i radiowym poletku w Polsce AD 2012?

2Cresky - od lewej Bodek Pezda, Sławomir Leniart, Tomasz Olleck Bobrowski
Sławomir Leniart: Nie mam dobrej opini na temat mediów muzycznych AD 2012. Kiedy zakładałem 2Creski, podczas pamiętnej sesji z Pati Yang, gdzieś na przełomie 1999 – 2001, doświadczaliśmy najlepszych czasów dla undergroundu i muzycznej alternatywy. Nieodżałowana Rozgłośnia Harcerska, prowadzona przez Pawła Sito, była medium idealnym. Mogliśmy tuż po wieczornej sesji w ciemno pójść do radia i zagrać dla Słuchaczy na gorąco to, co przed chwilą zostało zarejestrowane w studiu. W Rozgłośni Harcerskiej Pati Yang miała swój nocny autorski program. Czytała we fragmentach powieści Georga Orwella, pojawiało się w audycji mnóstwo gości: muzyków, didżejów, artystów. W ogóle w studiu tętniło i wrzało niesamowitymi pomysłami i pozytywną energią! Dzisiaj niepodzielnie rządzą formaty. Dostajemy pocztą internetową wiadomości, że owszem „utwór bardzo nam się podoba, ale nie odpowiada formatowi naszego radia”. O co w tym gąszczu chodzi? Naprawdę nie mam bladego pojęcia, po prostu „nie kumam”. Jest niby taki zapis, że ma być z mocy ustawy prezentowana w rozgłośniach określona ilość polskich piosenek. Ale ja tego nie słyszę. Chyba, że nie śpię i mam okazję słuchania polskich stacji w samym środku nocy, gdzieś między 2:00 a 6:00 rano. Pochwalam jak najbardziej media internetowe. Tylko tam odnaleźć można jeszcze to „coś”, co kiedyś charakteryzowało na przykład Rozgłośnię Harcerską. Zostają jeszcze gdzieniegdzie nieliczne audycje autorskie.


- Prośba o przedstawienie członków 2Cresky i przypisanie im patronów literackich.

Sławomir Leniart: 2Cresky AD 2012 to: Olleck Bobrowski – teksty, śpiew i keyboards (obecnie wokalistą grupy jest Łukasz Lach); Bodek Pezda - synthetizers, chórki, opieka wydawniczo – organizacyjna, Slawomir „Dżabi” Leniart – gitary, bas, drums programming i keyboards.

- Plany koncertowe związane z wydaniem dużej płyty.

Sławomir Leniart: Chcemy wydać EPKę jesienią tego roku. Do wydanych już singli „Savage Kingdom” i „Whoosh!” dołączymy dwa lub trzy nowe utwory. Potem przyjdzie poczekać na zainteresowanie niektórych wytwórni i ostro szykujemy się do wydania dużej płyty. Kwestia koncertów to trochę odległe plany. Jeśli wszystko ułoży się po naszej myśli, to 2Cresky będzię można zobaczyć na scenie na początku 2013 roku.

- Dziękuję za rozmowę w rytm dźwięków najnowszego singla „Whoosh!”.

Tomasz Wybranowski 


Tomasz Wybranowski. Roztoczanin z serca Zamojszczyzny, rocznik 1972. Absolwent polonistyki na UMCS (specjalność edytorsko – medialna). Studiował także jako wolny słuchacz filozofię i politologię. Doktorant wydziału Nauk Politycznych UMCS. Pracował w radiu Centrum, Puls, Top, oraz kieleckim TAK, był korespondentem radiowej „Trójki”. Publikował (i publikuje) w pismach „Próba” , „Dziennik Wschodni”, „Kurier Lubelski” , „Praca i Życie Za Granicą”, „Nowej Okolicy Poetów”, „Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym”, magazynie „Kontury”, miesięczniku „Dziś”. Korespondent tygodnika „Przegląd” w latach (2006 – 2012), redaktor dwumiesięcznika „Imperium Kobiet i kwartalników Kontury oraz Zamojski Kwartalnik Kulturalny. Publikuje w tygodniku „Uważam Rze”. Od 2005 roku w Irlandii. Na przełomie 2005/2006 był redaktorem naczelnym tygodnika „Strefa Eire”. W latach 2006 – 2008 wydawca i redaktor naczelny miesięcznika „Wyspa”. Wydał trzy przewodniki po Irlandii „Irlandzki Niezbędnik. Irish ABC”. W latatch 2008 - 2012 nieprzerwanie redaktor naczelny tygodnika (później miesięcznika) „Kurier Polski”. W latach 2008 – 2009 był także irlandzkim korespondentem Polskiego Radia i Informacyjnej Agencji Radiowej. Współpracował także z Radiem Vox. Obecnie nieprzerwanie wydawca i prezenter programu „Polska Tygodniówka” (ponad 270 wydań)  nadawanego w każdą środę w dublińskiej rozgłośni NEAR 90, 3 FM. W każdy piątek (10.00 – 11.00) w Radiu WNET (Polska) pojawia się jego autorski program „Irlandzka Polska Tygodniówka”. Cykl programów o historii muzyki światowej „Muzyczne Terapie” gości także w austriackim Radiu FRO. Autor czterech tomików wierszy („Oczy, które...” 1990,  „Czekanie na świt” 1992,  „Biały” 1995 i najnowszy „Nocne Czuwanie”). Jego wiersze drukowano w ponad dwudziestu antologiach poetyckich (ostatnio „Harmonia Dusz” Warszawa 2011). Na początku roku 2013 ukaże się specjalna wersja zbioru „Nocne Czuwanie” wraz z audiobookiem (wydawnictwo Kontury). Rok 2011 przyniósł nominację do nagrody „Polak roku w Irlandii”. Tomasz Wybranowski wyróżniony został przez środowiska polonijne w Irlandii nagrodą „dziennikarz roku 2010”. Doktorant wydziału Nauk Politycznych UMCS. Przygotowuje dwie publikacje na temat polskiej muzyki rockowej w czasie zrywu wolnościowego 1977 – 1990. Do tej pory ukazało się jego pięć artykułów naukowych poświęconych mediom, głównie imigracyjnym. Od czerwca 2015 tomek prowadzi Listę Przebojów Polisz Czart, która dzięki niemu rozpoczęła swoje drugie życie  Aby poczuć klimat audycji Tomka, zapraszam do wysłuchania znakomitego programu poświęconemu Grzegorzowi Ciechowskiemu. Można posłuchać go tutaj

27-go w Londynie, 28-go w Manchester, 29-go w Northampton i 30-go kwietnia w Bristol zagrają Proletaryat, Kobranocka i znany z Polisz Czart Dierevers


„Determinacja i chęć w dążeniu do celu przynosi efekty” - z Tomkiem „Oleyem” Olejnikiem rozmawia Kuba Mikołajczyk (Polski Wzrok)

fot. Marek Jamroz







Proletaryat to już 30 lat grania. W związku z tym wyruszyli w trasę, odwiedzą również „naszą” wyspę . Porozmawialiśmy z Oleyem o tym co było i być może co będzie. Opowiedział też o sposobie na życie . Z Liderem Proletaryatu rozmawia Jakub Mikołajczyk


Jakub Mikołajczyk: Czy Proletaryat ma jakieś przesłanie?

Tomasz „Oley” Olejnik – Kiedyś jako młodzi to każdy z nas miał jakieś przesłanie. Powstaliśmy w dobie galopującego komunizmu i tak naprawdę pojawiliśmy się na przełomie zmian polityczno – społecznych. Nasze zaangażowanie było zawsze jasne i czyste . Okoliczności ówczesne jak i wróg był dobrze znany , i zidentyfikowany . Teraz czasy się zmieniły na tyle , że wrogich elementów jest tak dużo , że wyszczególnić jest ciężko. Jesteśmy już dawno dojrzali i mamy rodziny więc patrzymy na to wszystko z innej perspektywy , co się dzieje na świecie. Jestem autorem tekstów w tym zespole od samego początku, poszukuje teraz raczej drogi do wewnątrz. Jeśli człowiek jest młody i wychodzi na balkon w bloku, i patrzy na prawo to widzi : pety, śmieci, psie gówna, jakieś spadające ubrania z góry. W miarę upływu życia wstępujesz na wyższe piętra budynku i szczegóły, które kiedyś widziałeś już są niewidoczne. Zmienia się wrażliwość i podejście do życia i do pewnych wartości. Zbiór tych wrogów jest zupełnie inny.

fot. Marek Jamroz
JM – Ale nadal gracie stare utwory, z którymi chyba nadal się utożsamiasz? Np. Pokój z kulą w głowie.

Oley – Tak, oczywiście. Zawsze staliśmy w opozycji do tego kiedy działo się źle. Kiedy ludziom próbowano wyrządzić krzywdę. Niestety historia kołem się toczy. Paradoksem jest to , że teksty napisane 20 czy 25 lat temu są dziś bardziej aktualne niż kiedyś .


JM – Po debiucie w Jarocinie udało Wam się wybić. Dziś chyba sprawa nie była by taka prosta?

Oley – To raczej pytanie do kogoś innego, ale pokoszę się o odpowiedź. Myślę, że ludzie są zmanierowani dziś, mam na myśli ogromną ilość informacji , którą można znaleźć w necie i wszystko jest na wyciągnięcie ręki. To ludzi psuje i frustruje, bo wszystko mają podane . Jeśli nie chcą to im będzie ktoś to wciskał na siłę.

JM – Mało kto ma encyklopedie dziś w domu?

fot. Marek Jamroz
Oley – Dobry przykład! Ja akurat mam. Niestety książek się już nie kupuje.

JM – Podobnie jest chociażby z płytami?

Oley – Niestety rynek polski ma się nijak do rynku światowego. Realny rynek nabywczy płyt w Polsce to jest około 10, 15 tysięcy płyt z czego muzyka rockowa to jest tylko procent tego. Ja szacuje na 7 może 8 tysiecy . Kupują to ludzie, którym zależy na jakości dźwięku czy jakości okładki czy wkładki. Czasami zastanawiam się jaki jest sens siedzenia godzinami w studiu i pracować nad dźwiękiem potem wysyłać to do USA do masteringu? Gdy dzieciarnia ściąga to w plikach o niskiej jakości. Materiał jest wyssany z wartości muzycznych, że masz tego dość. Rzeczywistość jest jaka jest. Ja już nie wierze, że można z tym walczyć. Robię płytę, produkuje płytę dla tych ludzi, którym zależy na jakości dźwięku , żeby doszukać się i odnaleźć te wartości, które są niedostępne dla tych, którzy sciągają muzykę z internetu.

JM – Wielu artystów poszukuje dziś czegoś nowego. Nie wracają do klasycznego rocka. Mieszają to często np. z elektroniką. Ty jak na to patrzysz? Wiem, że jesteś miłośnikiem klasycznego rockowego grania. Potrafisz się doszukać nowych dźwięków na płycie, którą znasz na wylot?

fot. Marek Jamroz
Oley – Led Zeppelin jest moim ulubionym zespołem. Jestem nieco zafascynowany na punkcie dobrego dźwięku. Słucham muzyki tak, że słyszę dźwięki nieuchwytne na mp3. Dobrą muzykę można znaleźć w każdym gatunku muzycznym. Słucham muzyki poważnej, jazzu, ekstremalnego metalu i jest tego całe mnóstwo. Ostatnio zafascynował mnie mongolski Folk J Fragmentem tego właśnie rozpoczynamy nasz koncert J Wracając do meritum. Są dwie drogi. Można całe życie grać tak samo i opierać się na tej samej drodze muzycznej i na tych samych schematach. Ja nalezę do tych, którzy cały czas poszukują i mam nadzieje, że moi koledzy z zespołu również poszukują. Każda płyta Proletaryatu jest inna.

JM – Skoro mowa o gatunkach muzycznych to kto przyniósł pomysł na Chopina w kawałku „Time to rise”?


Oley – Sytuacja była banalnie – dziwna. Otrzymaliśmy od naszej wytwórni, czyli wtedy Universalu, czy chcielibyśmy wziąć udział w pewnym przedsięwzięciu związanym z rokiem szopenowskim. Chodziło o podkład do gry. A wyszło tak , że w zasadzie skomponowaliśmy utwór sami i wstawiliśmy zaledwie fragmencik pod koniec numeru. Chociaż jak to zwykle bywa w Polsce do dziś firma nie była życzliwa nam za to zapłacić.

fot. Marek Jamroz
JM – Mam też jedno pytanie, chociaż nie zwykłem pytać o sfery rodzinne to to pytanie łączy oba aspekty. Jest to o tyle ważne dla mnie dlatego, że mam syna i próbuje go zarazić dobrą muzyką. Na razie dobrze mi to idzie, ale zastanawiam się jak to stało się w Twoim domu, że dziś córka przynosi Ci jakieś „świeżynki” muzyczne?

Oley – To nie było jakieś moje założenie. Nie jestem tak świadomy by uczyć dziecko w ten, czy inny sposób z użyciem dostępnych metod psychologiczno – wychowawczych. Ja przekazałem jej cześć fascynacji, która wtedy dotyczyła mnie. Zaczęło się to od tego, że czytałem jej na dobranoc Sapkowskiego – Wiedźmina. I to mój największy błąd w życiu (śmiech). Tak ją wtedy pokręciło, że jest jego fanem do dziś.


Do dziś też uwielbia literaturę fantastyczną. Wiązało się to też z innymi krokami, bo puszczałem jej też dobrą muzykę. Moim zdaniem dobrą muzykę, to oczywiście subiektywne. Nie zmuszałem jej. To dziś ona przynosi dobre książki, dobre filmy i muzykę. Zdarza nam się mieć odmienne zdanie na tematy sztuki, ale jest dobrze. Zaszczepiłem jej tematy poszukiwawcze. Powtarza, że jest kompletnie popieprzona, ale to po tatusiu (śmiech)

JM – W Twoich tekstach często można spotkać teksty nawiązujące do maksymy „Nie poddawaj się” podyktowane jest to życiem czy raczej uważasz, że trzeba motywować ludzi do pewnych spraw?

fot. Marek Jamroz
fot. Marek Jamroz
Oley – Nie uważam, że odnalazłem jakiś kamień filozoficzny i mam patent na życie i światłość wiedzy . Na przykładzie zespołu wiem o jednej rzeczy. Determinacja i chęć w dążeniu do celu przynosi efekty i myślę, że to jest cała filozofia.

JM – Graliście koncerty akustyczne i jest jakiś pomysł żeby coś z tym zrobić? Bo chciałbym Ci podsunąć pomysł. Kiedyś Pink Floyd wydał „ Life at Pompei” bez udziału publiczności. A co Wy na to gdyby zrobić Wasz koncert przy ognisku? Wszyscy graliby na gitarach jak to bywało dawniej?

Oley – Koncert Pink Floyd jest świetny wręcz genialny, a miejsce nieprzypadkowe, ale nie pomyślałem o tym, a to ciekawy pomysł! Muszę sobie to zwizualizować. Na pewno się nad tym zastanowię (śmiech). A jeśli chodzi koncerty to gramy je w poszerzonym składzie ze Stefanem Machelem. Zastanawiamy się nad wydaniem, bo dziś wszystkie zespoły tak wydają. Nie mamy też specjalnego parcia na to, bo jesteśmy zespołem heavy metalowym. Ale myślimy.


JM – Ile wspólnego ma gwiazda Stefana z wasza gwiazdą na okładce?

fot. Marek Jamroz
Oley – Gwiazda od zawsze była naszym symbolem. A Stefka znam od niemal trzech dekad, więc podejrzewam, że on mógł zaczerpnąć (śmiech). Na pewno nie jest to kwestia czerpania z czyjejś estetyki. Może przejaw uzewnętrznienia jakiejś sympatii (śmiech).

JM – W Waszej set-liście są „Czarne szeregi”. Mimo upływu czasu temat nadal, niestety, aktualny.


Oley – Biorąc pod uwagę okoliczności panujące w naszym kraju to niestety tak jest, że to nadal aktualny temat.

JM – To nie była fascynacja by wstąpić na zupełnie inna drogę niż tą jaką do tamtej pory obieraliście? To między innymi ten sam czas kiedy Kat grał tak mocno i poruszał tą samą tematykę? Zresztą nie tylko ten zespół.

Dodaj napis
Oley – Kat to jest inna talia kart. Miałem informacje w swoim czasie, że nasz zespół był na czarnej liście kościelnej. Paradoksalnie nie za płytę czarne szeregi. To był jakiś utwór z czarnej czy czerwonej płyty. Dla jaj nagraliśmy sobie, puszczone wstecz wiązki pod adresem ówcześnie panujących polityków. Wtedy natknęliśmy się na artykuł w prasie „Proletaryat mówi językiem szatana”. Oczywiście to bzdura. Z naszej strony ignorancja. Taka świadomość funkcjonuje w ludzkich głowach, szczególnie na prowincji do dziś. Niestety, zapewne, długo się to nie zmieni i tym samym funkcjonujemy jako Szataniści (śmiech).

JM - Dostrzegasz dziś potencjał w młodym pokoleniu artystów?

fot. Marek Jamroz
Oley – Odkąd pamiętam to Proletaryat był zespołem, który zapraszał na scenę młode zespoły. Czasami udostępniał swoje graty. Zawsze młodzi artyści wysyłali mi swoje kasety, płyty i zresztą do dziś to dostaje. A ja próbuje zainteresować kogoś dalej. Jesteśmy zdania, że trzeba promować młodych artystów. W naszym kraju żyje mnóstwo, naprawdę mnóstwo zdolnych ludzi. Niestety do promocji pozostaje tylko internet. Pojawiają się różne imprezy, koncert czy festiwale. Jeśli tylko u nas pojawia się taka możliwość promowania młodej kapeli to oczywiście bierzemy ją na support.

JM - „Podły” to na prawdę o ojczyźnie?

Oley – Interpretacje pozostawiam słuchaczom. Daje tylko zajawkę. Jakiś sygnał, czy światełko. Pukam w jakieś miejsce na ścianie albo na mapie. Reszta zależy od słuchacza. To może być o kobiecie ale równie dobrze może być o ojczyźnie.


POST SCRIPTUM

JM - A dlaczego ponownie zmieniłeś stylistę? (śmiech)

Oley - Odpowiedź jest banalnie prosta. Ponieważ jest to ostatni moment w moim życiu kiedy mogę mieć jeszcze długie włosy J A traktuje wydarzenia w moim życiu na zasadzie im dłużej tym krócej (śmiech) To jest rzeczywiście ostatni moment kiedy mogę jeszcze mieć długie włosy (śmiech).


Jakub Mikołajczyk przyszedł na świat w Strzegomiu. Już w dzieciństwie poznał muzykę grupy TSA, a krótko potem album swego życia - The Animals Floydów. Wkrótce w jego domu pojawiło się także The Best of Deep Purple i krążki Dire Straits, Roda Stewarta i grupy Queen, której bardzo szybko stał się oddanym fanem. Następnie w jego życiu pojawiło się pierwsze magiczne słowo Punk, a wraz z nim takie załogi jak Sedes, Defekt Muzgó, KSU, Dezerter, Big Cyc i Ga-Ga. Pogujące szaleństwo spowodowało u młodego Kuby decyzję o nauce gry na gitarze pomimo, że rodzice usilnie chcieli z niego zrobić pianistę. Młody buntownik nie dał jednak za wygraną, a szczytowym "osiągnięciem" okresu buntu był jego relaksacyjny pobyt na komisariacie plus domowy szlaban na koncerty gratis, co nie tylko nie odstraszyło Kuby od punk rocka, lecz skierowało go na takie kapele jak Metallica i Guns N' Roses. Wkrótce w jego życiu pojawiło się kolejne magiczne słowo - Internet, a wraz z nim przepastne zasoby muzycznych informacji i videoclipów. Czytał, słuchał i chłonął wszystko, co tylko było dostępne. Dzięki ucieczkom z domu umożliwiającym skuteczne omijanie szlabanów, Kuba zaliczał kolejne punkowe koncerty. W jego życiu pojawiły się z czasem takie marki jak The Offspring, Roger Waters, Deep Purple i Iron Maiden. Około roku 2000 Kuba po raz pierwszy usłyszał Piotra Kaczkowskiego oraz dwóch kolejnych Piotrów - Stelamcha i Metza i innych prezenterów Trójki, po czym w życiu Kuby pojawiło się trzecie magiczne słowo - Emigracja. W Anglii nawiązał współpracę z Radiem Bedford, dzięki czemu mógł mówić to wszystko, co przez lata gromadziło się w jego głowie. W Bedford Kuba powołał do życia autorski program radiowy "Prąd Przemienny". Niedawno, wraz z radiowym przyjacielem - znanym z łamów mojego bloga zwycięzcą II tury Jubileuszowego Konkursu Muzycznej Podróży Mateuszem Augustyniakiem, Kuba stworzył portal muzyczno - kulturalny www.polskiwzrok.co.uk, który dopiero nabiera kształtu. Celem portalu jest promocja młodych zespołów i wydarzeń kulturalnych w UK. Od czasu do czau Jakub sięga także po jazz i muzykę klasyczną. Za swój największy życiowy sukces uznaje fakt, iż jego 5-letni syn potrafi odróżnić Metallice od AC/DC i zaliczył już koncert Deep Purple. Od niedawna Polski Wzrok  - muzyczny portal Kuby i Mateusza oraz blog Muzyczna Podróż nawiązały stosunki bilateralne oraz ścisłą współpracę w postaci wymiany informacji i publikacji w celu zapewnienia jeszcze lepszego przepływu dobrych wieści pośród polskich fanów muzyki żyjących na Wyspach Brytyjskich i nie tylko.