piątek, 24 października 2014

Chris Bazan - marzenia się spełniają

Urodziłem się latem 1972 roku w Rzeszowie jako trzecie dziecko państwa Bazanów. Niewiele pamiętam z czasów mojego wczesnego dzieciństwa, ale jedno z wydarzeń utkwiło w mojej pamięci do dnia dzisiejszego. Pamiętam mojego sąsiada, który czasem siadając na starym pniu drzewa, na skraju lasu grał wspaniałe, rzewne melodie na swoich starych skrzypcach. Każda nutka przeszywała wtedy moje małe, dziecięce ciało i godziła prosto w serce. Czułem się wtedy dosłownie jak Janko muzykant, który miał tylko jedno, jedyne marzenie... Nie miałem wtedy skrzypiec, więc swoje pierwsze dźwięki próbowałem wydobyć ze starego polskiego akordeonu mojego ojca. 
 
Te niezbyt udane początki trwały do momentu, kiedy pewnego zimowego wieczora tato przyniósł mi mały zielony akordeonik, który kupił (jak niedawno mi powiedział)u Cyganów. Miałem wtedy około 3 lat. Moim pierwszym i jedynym nauczycielem muzyki był mój tato, który zaczął moją edukację muzyczną od piosenek ludowych, które oczywiście sam lubił. Dni upływały, lata przemijały, a moje zamiłowanie do muzyki rosło razem ze mną. 

Im częściej dawałem rodzicom do zrozumienia czym jest dla mnie muzyka, tym częściej słyszałem stałą i jednoznaczną odpowiedź: "...z muzyki nie będzie chleba...". Chcieli żebym w przyszłości miał zwykłą pracę i żył jak większość ludzi. Wiem, że chcieli dla mnie jak najlepiej. Tak więc dla świętego spokoju zacząłem grać po kryjomu w małym pokoiku na poddaszu. Nie należeliśmy do zamożnych ludzi. Tato pracował bardzo ciężko, żeby utrzymać naszą pięcioosobową rodzinę. Mama zajmowała się gospodarstwem rolnym. Mimo to mając 14 lat ośmieliłem się poprosić rodziców o keyboard.


Odpowiedź była krótka: " jak sobie zarobisz, to sobie kupisz". Po tym krótkim ale treściwym dialogu wszystkie moje emocje opadły, a moje marzenia musiałem zakopać głęboko w moim sercu...! Nauka w szkole podstawowej dobiegała końca i nadszedł czas na dokonanie wyboru. Jeśli nie muzyka... to co? W efekcie finalnym moich przemyśleń wylądowałem w przyzakładowej szkole zawodowej jako przyszły elektromechanik.

Po ukończeniu tej szkoły miałem się stać fachowcem od lodówek, pralek, odkurzaczy i wszelkich instalacji elektrycznych. Nie mogłem się z tym pogodzić. Każdego dnia idąc do tej szkoły widziałem w moich myślach potężny tłum ludzi, wielką scenę, koncerty, sesje nagraniowe, a za godzinę musiałem się skupić nad zasadą działania kondensatora pojemnościowego, czy rezystancją.

Żeby nie zwariować na tych lekcjach, musiałem się czymś zająć. Zacząłem wtedy pisać teksty do piosenek, układać wstępną aranżację, linię melodyczną itp. Trwało to jeszcze przez trzy lata. W końcu nie wytrzymałem. W wieku 18 lat rzuciłem szkołę. Postanowiłem, że bez względu na wszystko będę grał i śpiewał. Nie miałem wtedy zielonego pojęcia od czego zacząć. Nie miałem pieniędzy, pracy, nawet własnego keyboardu, o którym tak bardzo marzyłem, dosłownie nic oprócz wielkich chęci do grania i śpiewania oraz moich marzeń związanych z muzyką. Zacząłem więc szukać pracy. Na początku znalazłem zatrudnienie jako tapicer. Pracowałem 12 -18 godz. dziennie sześć dni w tygodniu, a nocami, zmęczony i śpiący próbowałem grać na swoim pierwszym keyboardzie (kupionym po jakimś czasie za własne pieniądze).

Oszczędzałem wtedy na wszelkie możliwe sposoby, nawet na jedzeniu żeby przyspieszyć realizację swoich planów, co w końcu skończyło się problemami zdrowotnymi. To był najbardziej desperacki okres w moim życiu. Rok później dostałem bilet do wojska, a niedługo potem przydział do orkiestry wojskowej, w której spędziłem resztę miesięcy mojego koszarowania. Po zakończeniu służby wróciłem do Rzeszowa, gdzie czekała
już na mnie praca w sklepie muzycznym MUSIC STATION.  Trzy lata spędzone w tej firmie na stanowisku sprzedawcy - prezentera pozwoliły mi wypłynąć z głębi marzeń i rozpędziły moje życie do granic możliwości. Każdy dzień przynosił nowe wrażenia, doświadczenia i znajomości. Poznałem wtedy wielu ludzi z branży muzycznej, a wśród nich bardzo dobrego gitarzystę, kompozytora i lidera grupy rockowej AKRON - Rafała Rzeźnikiewicza, z którym współpracowałem później jeszcze przez cztery lata. Okres tej współpracy zaowocował nagraniem dwóch płyt: "Nad wielkim wodospadem", "Chochla", wyprodukowaniem wideoklipu do piosenki "Ty odeszłaś" oraz wielkim koncertem dla TV Kraków.

Rafał wtedy zaszczepił we mnie śpiewanie na wzór zachodnich grup rockowych takich jak: Whitesnake, Deep Purple, Led Zeppelin, Damn Yankees, Yes, Def Leppard i wiele innych. To był okres mojej największej transformacji muzycznej. Drugim zespołem, z którym nawiązałem krótką współpracę jako wokalista był "Mr. Pollack". W 2008 roku dołączylem do dwóch braci Jacka Polaka - wirtuoza gitary i Grzesia Polaka -
 
znakomitego perkusisty. Nie wiele z tego okresu zostało uwiecznione, ale mam nadzieję, że nagramy wspólnie w niedalekiej przyszłości coś czadowego! Ostatnia produkcja muzyczna, z której jestem naprawdę dumny to projekt akustyczny, a może należało by powiedzieć prawie akustyczny. Wspólnie z moim serdecznym kolegą Witoldem Paśko (gitarzysta oraz współzałożyciel zespołu Pectus) nagraliśmy płytę z coverami rockowymi pod wiele znaczącym tytułem "Prawie Akustycznie".



Na krążku wydanym w maju bieżącego roku znalazło sie 11 przepięknych utworów noszących znamiona hitu, takich sław jak Deep Purple, Damn Yankees, Kiss, Bryan Adams, Czesław Niemen i wielu innych światowych wykonawców. Podczas tej muzycznej tułaczki pojawiły się na mojej drodze oczywiście różne konkursy i festiwale. Jednym z ważniejszych był program stacji TVN "Droga do Gwiazd". W marcu 2001 roku w jednym z rzeszowskich domów kultury odbyły się przesłuchania do programu muzycznego DROGA DO GWIAZD. Postanowiłem spróbować swoich sił i zgłosiłem się na casting. W efekcie po dwóch miesiącach zostałem zaproszony do wzięcia udziału w programie. Przyszły pierwsze próby w warszawskim studio,  pierwsze przymiarki,

następnie nagranie w Krakowie. Zaśpiewałem wtedy piękną piosenkę Lionela Richie - "Hello", za którą jury przyznało mi pierwsze miejsce w ostatnim szesnastym odcinku pierwszej edycji "Drogi do Gwiazd". Po wspaniałej przygodzie w TVN moje życie wróciło do normy. Oprócz wspomnień przywiozłem do Rzeszowa wielką wiarę w to, co robię i pewność siebie, której wcześniej mi brakowało. Wtedy zrozumiałem, że nie można czekać bezczynnie. Trzeba pracować cały czas nad swoim warsztatem muzycznym, by być gotowym w każdej chwili. Nikt z nas nie zna czasu kiedy mogą sie pojawić ludzie, którzy pomogą zmienić nasze marzenia w rzeczywistość. Na następną szansę przyszło mi czekać jedenaście lat. Wiosną 2012 roku portal internetowy iSing.pl ogłosił konkurs pod nazwą "Internetowy Debiut Opole 2012". Z pośród ośmiu piosenek wybrałem i zaśpiewałem "Noc komety" z repertuaru Budki Suflera. Jury w składzie: Artur Orzech i Ryszard Poznakowski spośród 1700 nadesłanych nagrań wybrało jednogłośnie moją wersję coveru "Noc komety" jako najlepsze nadesłane nagranie.


1 czerwca 2012 roku na Festiwalu w Opolu odebrałem zwycięską statuetkę jako "Debiut Internetowy Opole 2012" i nagrodę pieniężną w wysokości tysiąca euro. Cała ta moja droga - jak sami widzicie - nie była usłana różami, a wiadomo, że żeglować bez wiatru jest niezwykle trudno. Jednak przez cały ten czas gromadziłem wiedzę, doskonaliłem swoje umiejętności i kompletowałem swoje studio nagrań, a wszystko po to, aby być niezależnym muzycznie i realizować swoje najskrytsze marzenia. Mieszkając na wsi już jako dziecko musiałem pracować.

Nauczyłem się tego, że żadna praca nie hańbi, lecz z drugiej strony nigdy nie wolno zapominać o tym, co kocha się robić i kim chce się być. Poprzez wyrzeczenia, ciężką pracę, trud życia, poprzez moje pasje, uczucia i przeżycia stałem się tym kim jestem, bo pewnego dnia ośmieliłem się marzyć.

Nasze propozycje do Listy Przebojów. (UWAGA!!! Klikasz w tytuł i oglądasz teledysk!!!)

Oto aktualny zestaw propozycji 
do Listy Przebojów Polisz Czart

Zasady głosowania:

Głos jest tylko wtedy ważny, gdy na adres: slawek.orwat@wp.pl przyślecie maila zawierającego następujące informacje:

1. Imię, Nazwisko i miejscowość głosującego oraz 5 obowiązkowych polskich utworów (patrz punkt 2) Mogą to być utwory z poniższego zestawu. Każdy uczestnik zabawy może oddać głos tylko jeden raz w ciągu trwającego kilka tygodni cyklu głosowania i każdy oddaje go tylko ze swojego adresu mailowego. Termin oddawania głosów upływa 5 listopada. "Cisza wyborcza" nastąpi 29 października (patrz punkt 8)

2. Ponumerowanych od 1 do 5 (od najbardziej ulubionego rozpoczynając) dowolnych 5 polskich piosenek (maksymalnie można głosować na jeden utwór każdego z tych 5-ciu wykonawców, czyli krótko mówiąc w wytypowanej przez Was piątce, każdy wykonawca może znaleźć się tylko jeden raz.

3. Głosujemy na dowolny utwór instrumentalny lub wykonywaną w dowolnym języku piosenkę przez artystę narodowości polskiej lub posiadającego polskie pochodzenie (w przypadku zespołów dotyczy to przynajmniej jednej osoby z grupy). Można również oddawać głosy na wykonawcę, który nie posiada żadnych rodzinnych związków z Polską, ale piosenkę na którą chcemy zagłosować śpiewa w języku polskim.

4. Nasza lista przebojów nigdy nie będzie miejscem dla muzyki dance i disco polo oraz dla tak zwanej piosenki namolno-celebryckiej i komercyjno-nieszczerej. Dla zapewnienia wartości artystycznej prezentowanych na naszej antenie utworów, z góry uprzedzamy, że głosy na tego typu nagrania nie będą brane przez nas pod uwagę.

5. Piosenki, na które głosujecie nie mogą zawierać słów obraźliwych. Teksty nie mogą nieść przesłania godzącego w niczyje uczucia światopoglądowe oraz obrażać lub poniżać z jakiegokolwiek powodu. W związku z tym zastrzegamy sobie prawo do niewyemitowania tego typu utworów, nawet jeśli zostaną oddane na nie głosy.

6. Przypominam, że nadal możecie głosować także na te piosenki, które wybraliście do TOP20 ostatniego notowania listy Polisz Czart - do wysłuchania pod:

http://slawek-orwat.blogspot.co.uk/2014/08/lista-przebojow-polisz-czart-iii2014.html

Zestaw kandydatek oraz każda inna Wasza ulubiona POLSKA piosenka zrealizowana po roku 2010 (także taka, która nie występuje w naszych propozycjach) to potencjalny zwycięzca kolejnego notowania naszej listy i to tylko Wy możecie o tym zadecydować.

7. Piosenka, która została zgłoszona po zamknięciu poniższej listy propozycji startuje z tzw. "dzikiej karty" i głosować na nią można wg tych samych zasad jakie obowiązują w przypadku głosowania na oficjalne propozycje.

8. Podczas trwania głosowania na prośbę startującego w zabawie solisty lub przedstawiciela zespołu (manager, muzyk) może zostać podana informacja o aktualnej pozycji na liście. Nie podajemy natomiast pozycji innych wykonawców oraz ilości punktów straty lub przewagi. Na 7 dni (czyli od 29 października) przed podanym do powszechnej wiadomości terminem zakończenia głosowania (to jest 5 listopada) następuje cisza wyborcza, a ostateczne wyniki głosowania zostaną podane dopiero na żywo podczas radiowej  emisji TOP20.

Po kliknięciu na każdy poniżej zamieszczony utwór, można go wysłuchać w Internecie.

Absurd - 27
Absynth - Plomień
Acoustic Works - Silent Hill
 Afera - Autumn  
Agata Kubiak - Dharma 
Aleks Gala - Keep Your Distance  
Ampacity - Ultima Hombre
AmperA - Hej to ja!
Arek "Elvis" Milczarek - Fever 
Artur Rojek - Syreny 
BaCa & Pitch Rush - Uwolnij myśli
Bęsiu feat Nicola - Nie opuszczaj ich  
Bielas i Marynarze - Wojna (Do prostego człowieka) 
Black Powder Toys - Push Pull
Black Radio - Zero Year
 Blend - Moja M 
Blueberry Bush - Sand 
Bractwo Stali - Rozdział 2: Tam Gdzie Ogień i Stal
Brda - Pod Ranek
Bright Color Vision - Angel 
Brumiszum - Wroclaw
Carrion - Eunomia  
Cherries In Ski - Słoń
Chaos - Oskarzony 
Chris & Vitold - Soldier of Fortune
Cipiersi - Heartland 
Clödie - Kobieta 
Cochise - MLB   
Curcuma - Było 
Dariusz "Winet" Wudkowski - Gdzie ta Polska 
Dirty Bastards - Czarne Czerwone  
Diszobabaa - Oddech
Divine Weep - Age of the Immortal
El Grey - We Are Bound
Emiliyah - United Kingdom
Eliza M & Doktor - Silent Man
Firenze - Szczury, abażury
G.Wolf  - Goodbye Song
Ga-Ga Zielone Żabki - Jestem królikiem niedoświadczalnym
Gia Koka - FCUKU 
God's Bow - Fallen
Halucynacje - Samotnik
Hanimal - Bajkit
 Helless - Rewolucja
Hemp Gru & Jr. Stress - Obudź się 
Hetman - Divine
Human Control - Dawn of the non-believers
Imaginarium - One Night Man
Indios Bravos - Unikaj mnie
Jah Chwasta Jaraj feat. Długi Długson - Codzienność 
Jaromi - Krzywizna Banana Blues
Jaromi zez Ekom - Bo ciyngiym jadakum kłapała 
Joanna Kołaczkowska & Blues Flowers - Blues o Zenonie L.
John Porter - No More Whisky
KaAtaKilla - Zostaw mi światło
Kasa Chorych - Biały blues  
Katedra - Zapraszamy na łąki 
Katzenjammer - Sztuczne uśmiechy
Kingdom Waves - Paper Wings  
Kolbyskray - Rewolucja 
Kordian Trudny - Zdrada
Krzysztof Krawczyk feat. Ras Luta - Pół wieku człowieku 
Labai - Exile
LecteR - Na zawsze 
Lessdress - Chicaboom
Luxtorpeda - Cały cyrk
LynchPyn - Damaged Goods
 Machaon - Otchłań
Magdy - It's a Man's World  
Malchus - Dom Zły 
Maleo Reggae Rockers - Abednego
 Marcin Pająk & El Gordo Murkin - Shadow War
Marek Jackowski i Muniek Staszczyk - Ulica Milosci  
Mark Olbrich Blues Eternity - Jack Daniel's  
MassMilicja - Robotniczy
Master Men - Loser's Day
Mateo Colon - We don`t forget
Maze Of Sound - Reflection
Mesajah - Wiadomość
Męskie Granie Orkiestra - Elektryczny  
Monika Lidke - They Say 
Nasty CrueRock'n'Roll Nation
Neo-Retros - The Loudness Of Silence
New Way - Kłamcy
No Thoughts No Gravity - Don't Say Hello
 Petal - Humans (Us in the city)
Pictorial Candi - Ode To Plethora
Piotr Kurek - She  
proAge - Bóg
 Radio UfoTexas Driver
Raffaell - Zostań
Ramage Inc. - Sin 
Reszta Pokolenia - Światła 
Rogal Salut Sound - Tego nie wie nikt 
Sebastian Riedel & Cree - Jestem tu dla Ciebie 
 Scott Jay & the Musicland - Land Of The Pharohs 
Setin - Ponad to
Simple Wine - Takie dni 
Sold My Soul - Tylko to ma sens
 Soulja Hooligans feat. SiSalomon - Soulja Hooligans
SpectAmentiA - Last Day Of My Life
Spontane - Powietrze
Sun Replica - Shake Of The Snowglobe 
Sundaram - Za mgłą
T. Love - Poeci umierają
Tabac - Samotność 
Tadek Firma Solo - Rotmistrz Witold Pilecki
The Bad Sleep Well - Człowiek Zero  
The Cox - Trudne pytania
The Medley - Bilet w jedną stronę 
The Punch - Ride
The Synki - Będę walić
The White Kites - Percival Buck 
Transprent Human Creatures - Amnesia  
Tuff Enuff - Jedna myśl  
VincentLetarg  
VinylWstań, rusz do walki  
Werbinska & Pawlina - Tomorrow I'll be better
Wicked Heads - Lullaby
Wingless - Solar Flare
XpressivE - Kiedyś
Yugopolis & Maciej Maleńczuk - Sługi za szlugi  
Zimpel, Rogiński, Zerang, Robinson - Once In The Desert
Złe Psy - Urodziłem się w Polsce

 
Żywimy nadzieję, że powyższe propozycje jak i lista polskich nowości są zachętą dla wszystkich debiutantów oraz tych artystów, którzy właśnie nagrywają nowe kompozycje, a być może nawet pierwsze nieśmiałe dema. Nadsyłajcie je nam w postaci mp3, a my będziemy je promować, jeśli tylko uznamy, że technicznie, tekstowo i muzycznie na to zasługują. 

Męska muza w październiku


Antoni Malewski - Subiektywna historia Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim. Część 12 - Era Twista w Klubie ZMS

Antoni Malewski urodził się w sierpniu 1945 roku w Tomaszowie Mazowieckim, w którym mieszka do dziś. Pochodzi z robotniczej rodziny włókniarzy. Jego mama była tkaczką, a ojciec przędzarzem i farbiarzem. W związku z ogromną fascynacją rock'n'rollem, z wielkimi kłopotami ukończył Technikum Mechaniczne i Studium Pedagogiczne. Sześć lat pracował w szkole zawodowej jako nauczyciel. Dziś jest emerytem i dobiega 70-tki. O swoim dzieciństwie i młodości opowiedział w książkach „Moje miasto w rock’n’rollowym widzie”, „A jednak Rock’n’Roll”, „Rodzina Literacka ‘62”, a ostatnio w „Subiektywnej historii Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim” - książce, która zajęła trzecie miejsce w V Edycji Wspomnień Miłośników Rock’n’Rolla zorganizowanych w Sopocie przez Fundację Sopockie Korzenie. Miał 12/13 lat, kiedy po raz pierwszy usłyszał termin rock’n’roll. Egzotyka tego słowa, wzbogacona negatywnymi artykułami Marka Konopki - stałego korespondenta PAP w USA jeszcze bardziej zwiększyła – jak wspomina - nimb tajemniczości stylu określanego we wszystkich mediach jako „zakazany owoc”. Starszy o 3 lata brat Antoniego na jedynym w domu radioodbiorniku Pionier słuchał nocami muzycznych audycji Radia Luxembourg, wciągając autora „Subiektywnej historii Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim” w ten niecny proceder, który - jak się później okazało - zaważył na całym jego życiu. Na odbywającym się w 1959 roku w tomaszowskim kinie „Mazowsze” pierwszym koncercie pierwszego w Polsce rock’n’rollowego zespołu Franciszka Walickiego Rhythm and Blues, Antoni Malewski znalazł się przypadkowo. Po roku w tym samym kinie został wyświetlony angielski film „W rytmie rock’n’rolla” i w życiu młodego Antka nic już nie było takie jak dawniej. Później przyszły inne muzyczne filmy, dzięki którym Antoni Malewski został skutecznie trafiony rock'n'rollowym pociskiem, który tkwi w jego sercu do dnia dzisiejszego. Autor „Subiektywnej historii Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim” wierzy głęboko, że rock’n’roll drogą ewolucyjną rozwalił w drobny pył wszystkie totalitaryzmy tego świata – rasizm, faszyzm, nazizm i komunizm. Punktem przełomowym w życiu Antoniego okazały się wakacje 1960 roku, kiedy to autor poznał Wojtka Szymona Szymańskiego, który posiadał sporą bazę amerykańskich płyt rock’n’rollowych. W jego dyskografii znajdowały się takie światowe tuzy jak Elvis Presley, Jerry Lee Lewis, Dion, Paul Anka, Brenda Lee, Frankie Avalon, Cliff Richard, Connie Francis, Wanda Jackson czy Bill Haley, a każdy pobyt w jego mieszkaniu był dla Antoniego wielką ucztą duchową. W lipcu 1962 roku obaj wybrali się autostopem na Wybrzeże. W Sopocie po drugiej stronie ulicy Bohaterów Monte Casino prowadzającej do mola, był obszerny taras, na którym w roku 1961 powstał pierwszy w Europie taneczny spęd młodzieży zwany Non Stopem, gdzie przez całe wakacje przygrywał zespół współtwórcy Non Stopu Franciszka Walickiego - Czerwono Czarni. Młodzi tomaszowianie natchnieni duchem tego miejsca zaraz po powrocie wybrali się do dyrektora ZDK Włókniarz, w którym istniała kawiarnia Literacka i opowiedzieli mu swoją sopocką przygodę. Na ich prośbę dyrektor zezwolił do końca wakacji na tańce, mimo iż oficjalne stanowisko ówczesnego I sekretarza PZPR Władysława Gomułki brzmiało: "Nie będziemy tolerować żadnej kultury zachodniej". Taneczne imprezy w Tomaszowie rozeszły się bardzo szybko echem po całej Polsce, a podróżująca autostopem młodzież zatrzymywała się, aby tego dobrodziejstwa choć przez chwilę doświadczyć. Mijały lata, aż nadszedł dzień 16 lutego 2005 roku - dzień urodzin Czesława Niemena. Tomaszowianie zorganizowali wówczas w Galerii ARKADY wieczór pamięci poświęcony temu wielkiemu artyście.

Wśród przybyłych znalazł się również Antoni Malewski. Spotkał tam wielu kolegów ze swojego pokolenia, którzy znając muzyczne zasoby Antoniego wskazali na jego osobę, mając na myśli organizację obchodów zbliżającej się 70 rocznicy urodzin Elvisa Presleya. Tak oto... rozpoczęła się "Subiektywna historia Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim", którą postanowiłem za zgodą jej Autora udostępniać w odcinkach Czytelnikom Muzycznej Podróży. Zanim powstała muzyka, która została nazwana rockiem, istnieli pionierzy... ludzie, dzięki którym dziś możemy słuchać kolejnych pokoleń muzycznych buntowników. Historia ta tylko pozornie dotyczy jednego miasta. "Subiektywna historia Rock’n’Rolla..." to zapis historii pokolenia, które podarowało nam kiedyś muzyczną wolność, a dokonało tego wyczynu w czasach, w których rozpowszechnianie kultury zachodniej jakże często było karane równie surowo, jak opozycyjna działalność polityczna. Oddaję Wam do rąk dokument czasów, które rozpoczęły wielką rewolucję w muzyce i która – jestem o tym głęboko przekonany – nigdy się nie zakończyła, a jedynie miała swoje lepsze i gorsze chwile. Zbliżamy się – czego jestem również pewien – do kolejnego muzycznego przełomu. Nie przegapmy go. Może o tym, co my zrobimy w chwili obecnej, ktoś za 50 lat napisze na łamach zupełnie innej Muzycznej Podróży.

Bogato ilustrowane osobiste refleksje Antoniego Malewskiego na temat swojej życiowej drogi można przeczytać tutaj Cześć 1 "Subiektywnej historii Rock’n’Rolla w Tomaszowie Mazowieckim" można przeczytać tutaj. Część 2 tutaj  Część 3 tutaj  Część 4 tutaj  Część 5 tutaj  Część 6 tutaj Część 7 tutaj  Część 8 tutaj  Część 9 tutaj  Część 10 tutaj
Część 11 tutaj


Lata 1962/64 to w świecie muzyki młodzieżowej, bezwzględna dominacja nowej odmiany rock’n’rolla jakim był pierwszy, bezkontaktowy ze swoim partnerem taniec – TWIST. Liderem niekwestionowanym, uznanym królem twista, był amerykański, czarnoskóry piosenkarz, Chubby Checker. Autor i wykonawca dwóch nieśmiertelnych przebojów, które wylansowały i utrwaliły ten styl na całej kuli ziemskiej to, The Twist czy Let’s Twist Again. Choć wcześniej chciały zaistnieć inne, podobne temu stylowi jak Surf (nie kontaktowy taniec rąk) czy Hully Gully (również tańce solo nóg - odmiana twista). Twist połączył te dwa style w jedną logiczną i cieleśnie, ruchową całość. Lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku, to nieustanna dominacja na wszystkich salonach, parkietach, prywatkach twistowego szaleństwa, które trwa nieustannie do dziś na wszelkich festynowych zabawach, dyskotekach czy zapomnianych dancingach. Zanim jednak powstał twist, w drugiej połowie lat 50-tych XX wieku, światowe, również polskie podwórka, place zabaw, boiska szkolne opętała nowa zabawa z kółkiem plastikowym, metalowym czy drewnianym (o średnicy około 1 metra) nazwana - hula hoop.


Zabawa ta polegała na kręceniu określonym kółkiem biodrami, szyją, klatką piersiową, rękami czy nogami. Szał kręcenia opętał wszystkich; dzieci, młodzież i starsze osoby, kręciłem również ja. Na każdej szkolnej przerwie czy też śniadaniowej w pracy wykorzystywano do maximum tzw czas wolny, by choć przez chwilę ciało swoje wprowadzić w wirtualny ruch, w seksowną wibrację. Robiliśmy podwórkowe konkursy, zawody w kręceniu kółkiem. Z przyjemnością wielką i podnieceniem oglądało się kręcące pupami dziewczyny, patrząc zazdrośnie na ich przepiękne kształty, piersiowe jabłuszka, wprowadzone w wibracyjny ruch. Nowa zabawa, hula hoop, wyeliminowała z podwórka na pewien okres tradycyjne gry w klasy, dwa ognie czy chłopięcą klipę. Mogę dziś powiedzieć, że to właśnie hula hoop było preludium do późniejszych, twistowych szaleństw.


Kolejnym miejscem, po kawiarni Literacka, tanecznych spotkań tomaszowskiej młodzieży stał się Młodzieżowy Klub ZMS przy ulicy Barlickiego 9 (dziś budynek w ruinach oczekujący na budowlaną egzekucję). Działo się tak za kadencji I Sekretarza ZMS, którym w owym czasie był pan Marian Kotalski. Pan Kotalski (zmarł w 2012 roku - ostatniej kadencji radny UM) był dla mnie wcześniej znaną personą, gdyż na przełomie lat 50/60-tych pracował jako świetlicowy w mojej dzielnicy Starzyce w świetlicy, w nieistniejącym dziś (połowa budynku) należąca do zakładu ZPW Nowotki przy ulicy Warszawskiej 105/107. Właśnie na funkcję Sekretarza ZMS awansował ze stanowiska świetlicowego. Tak jak Literacka swoją działalność taneczną oferowała w okresie wakacji, ferii (wiosenne, zimowe) tak Klub ZMS czynił swoją powinność dla naszej młodzieży w trakcie roku szkolnego.


Chubby Checker
Codziennie w godzinach wieczorowych do pomieszczeń klubu przychodziły tłumy tomaszowskiej młodzieży szkolnej, docierali również młodzi z pobliskich okolic, dzielnicy czy ulicy Barlickiego. Znajdował się tu bufet z napojami, również gorącymi (kawa, herbata), słodyczami, można było tu także przekąsić coś na gorąco (bigos, parówki, sałatka warzywna), co miało kolosalny wpływ na zatrzymanie się młodzieży na dłużej, nikomu nie groziło być głodnym. Ceny w klubie były chyba najbardziej przystępne niż w innych gastronomicznych punktach w mieście. Narzuty minimalne - czy też nie było ich wcale, albo nie odczuwalne na naszą kieszeń - na bufetowe artykuły. Ponieważ w Tomaszowie istniały internaty szkolne (przy Liceum Medycznym, Liceum Pedagogicznym, Technikum Budowlanym), wielu młodych ludzi, dla tak zwanego zabicia czasu, przychodziła właśnie z tych uczniowskich instytucji do klubu przy Barlickiego. Ponieważ w Tomaszowie istniały internaty szkolne (przy Liceum Medycznym, Liceum Pedagogicznym, Technikum Budowlanym), wielu młodych ludzi, dla tak zwanego zabicia czasu, przychodziła właśnie z tych uczniowskich instytucji do klubu przy Barlickiego.


Pat Boone
Płaszczyk ochronny jakim była organizacja - „ZMS” – usprawiedliwiała ich przed kadrą internatu w przestrzeganiu regulaminu.  Niejednokrotnie wydłużony czas pobytu internatowej młodzieży w klubie ZMS (po 22.00) był receptą. Wszyscy wiedzieliśmy, że organizacja ZMS pełniła podstawową funkcję w mieście gdzie jej głównym zadaniem było indoktrynowanie młodych osób poprzez systemowe wpajanie socjalistycznej ideologii (Marksizm, Leninizm). Tańce w ZMS to przyciągający rodzaj rozrywki dla młodych ludzi, pod jej przykrywką (socjalistyczna moralność), niejednokrotnie z przybyłych do klubu osób udało się przekabacić, wciągając ich w ideologiczną (pułapka) machinę. W klubie znajdowało się jedno bardzo duże pomieszczenie ze sceną, stolikami, krzesełkami i sporym miejscem z przeznaczeniem na tańce. Przychodziła tu młodzież tanecznie zaprawiona wakacyjnym rock’n’rollem po fajfach w Literackiej, z tomaszowskich ogólniaków czy szkół zawodowych (mechanicznych, budowlanych, chemicznych, ekonomicznych).


Lokal przy Barlickiego stał się kolejną bazą do której na stałe przywiązała się spora grupa młodzieży, traktując klub jak swój dom. W tym czasie na całym świecie, również w naszym mieście królował bezkontaktowy twist, na parkiecie ZMS, zawsze był tłum młodych nie wymagający parzystej liczby (chłopców i dziewcząt) osób, gdyż każdy sobie - kręcił swoim ciałem. Największym hitem tamtych lat był Speedy Gonzales z repertuaru Pat Boona, utwór, który brylował na wszystkich fajfach w klubie ZMS. Również nieustannie brzmiały takie twistowe szlagiery jak; Peppermint Twist, The Twist, Pony Time, Oliver Twist czy Twist and Shout.


Nie sposób było słuchając wymienionych rytmów utrzymać na wodzy swoje ciało. Przychodziła tu młodzież nieco inna niż do kawiarni Literacka, zdecydowanie młodsza. Mogę powiedzieć, że magnetofon w pierwszej połowie lat 60-tych robił zawrotną „karierę” na wszelkiego rodzaju muzycznych spotkaniach polskiej młodzieży. Między innymi był głównym czynnikiem rozwoju w Polsce, w Tomaszowie, tanecznych spotkań, fajfów młodzieżowych we wszelkiego rodzaju lokalach publicznych, szkolnych zabawach czy w prywatnych domach, jako niezapomniane prywatki. Pozytywną cechą tych spotkań muzycznych było to, że do klubu ZMS, przychodziła zdolna młodzież, grająca na różnych instrumentach. Znalazła tu idealne warunki na utrwalanie swoich talentów, umiejętności, poprzez organizowanie się na próbach w tym lokalu. Było tu pianino stojące na scenie i perkusja, instrumenty tak zwane służbowe.


Przychodzący do klubu mógł swój talent, umiejętności sprawdzić. Takie warunki stwarzał ówczesny Sekretarz ZMS, pan Kotalski. Będąc wcześniej świetlicowym w Starzycach pragnął stworzyć młodzieżowy, własny zespół, który obsługiwałby zabawy, tańce w przyzakładowych świetlicach czy klubach. Tak się złożyło, że do klubu ZMS zaczęli przychodzić bardzo zdolni muzycznie, notabene moi przyjaciele, grający na gitarach bracia Mietek (prowadząca) i Andrzej (basowa) Dąbrowscy, Michał Holc (rytmiczna), na perkusji (również śpiewał) Andrzej Kuźmierczyk i śpiewający (bardzo dobrze po angielsku) Romek Jędrychowski. Wszyscy muzycy oprócz Andrzeja Kużmierczyka, byli uczniami I LO. Dzięki nieprzeciętnie, zdolnemu Mietkowi Dąbrowskiemu (od dziecka bardzo dobrze grał na akordeonie i pianinie) zespół szybko zgrał się tworząc silną, gitarową grupę na wzór super zespołu wszechczasów, The Shadows. Romek Jędrychowski okazał się lokalnym Cliffem Richardem, bo najwięcej utworów śpiewał z jego repertuaru. Mietek, Andrzej i Romek uczestniczyli w rock’n’rollowych seansach u Szymona przy Placu Kościuszki 17, śmiem twierdzić, że właśnie spotkania muzyczne u Wojtka decydowały o ich doborze repertuaru poprzez osłuchanie się płyt.


Pamiętam, że często w tygodniku New Musical Express, tygodniku Radar zamieszczane były nuty czy teksty największych, aktualnych na rynku przebojów, z czego często korzystał Mietek Dąbrowski. Posiadał kapitalny słuch, potrafił po jednym przesłuchaniu, czy w trakcie słuchania utworu, wziąć do ręki gitarę prowadzącą i wygrać, zmieniając opuszkami palców akordy, linię melodyczną. Wszystkie zdobyte umiejętności wprowadzał poprzez nieustanne do znudzenia, ćwicząc na próbach zespołu. Tak scementował się pierwszy w Tomaszowie młodzieżowy zespół, grający muzykę dla swojego pokolenia, rock’n’roll.

24-go października w Harlow zagra Error 24


czwartek, 23 października 2014

W dniach 11-15 listopada odbędzie się dwunasta edycja festiwalu Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej pod dyrekcją Tomasza Stańko


Tytuł dwunastej edycji: nowe wymiary, podsumowuje kompozycję programu tegorocznego festiwalu. Tegoroczne gwiazdy, które przybędą do Bielska-Białej z projektami, eksplorują nie tylko brzmienia i znaczenia w samej muzyce, ale także jej konteksty historyczne, kulturowe czy duchowe, które nadają ich sztuce nowe wymiary.

Swoim najnowszym albumem, Guitar In The Space Age, Bill Frisell sięga w przeszłość i eksploruje muzykę w epoce eksploracji kosmicznej. Bielski koncert (11 listopada) będzie jednym z pierwszych po premierze albumu, która zaplanowana jest na 6 października.

Drugi z gigantów tegorocznej Jesieni, Gary Burton - wirtuoz wibrafonu wystąpi w środę wieczorem (12 listopada). Burton jest jednym z najwybitniejszych wibrafonistów w historii jazzu.

Nowym wymiarem w najnowszym projekcie Louisa Sclavisa jest element Irański. Ten wybitny francuski klarnecista powraca na bielską scenę po dziewięciu latach z nowym projektem (13 listopada). Saksofonista Mark Turner odwiedza festiwal po raz trzeci. Tym razem z repertuarem z najnowszego albumu Mark Turner Quartet, Lathe of Heaven, wydanego w sierpniu tego roku nakładem ECM.

Tord Gustavsen jest jednym z najznakomitszych i najsłynniejszych norweskich pianistów. Najnowsza płyta jego kwartetu, Extended Circle to album, który oddaje kolejny etap przemiany i ewolucji Gustavsena jako kompozytora i instrumentalisty (14 listopada).

Po raz pierwszy w historii festiwalu, jego dyrektor artystyczny, Tomasz Stańko wystąpi drugi raz z tym samym projektem, Nowojorskim Kwartetem (14 listopada).

Na zakończenie głównej części festiwalu wystąpią dwa bardzo różne projekty: awangardowy duet znakomitych włoskich instrumentalistów oraz nowojorski kwintet, który przedstawi swoje ujęcie klasyki jazzu (15 listopada). Giovanni Guidi & Gianluca Petrella to przygodowy i wybuchowy duet fortepianu i puzonu. Sound Prints, album Joe Lovano & Dave Douglas Quintet, to projekt zainspirowany kompozycjami Wayne'a Shortera.


12 Jazzowa Jesień w Bielsku-Białej : 11-16 listopada 2014

11 listopada (wtorek), g. 19.00
Bill Frisell GUITAR in the SPACE AGE (premiera albumu 6 października 2014)
Bill Frisell – gitara
Greg Leisz – mandolina
Tony Scherr – bas
Kenny Wollesen – perkusja

12 listopada (środa), g. 19.00
Gary Burton Quartet
Gary Burton – wibrafon
Julian Lage – gitara
Jorge Roeder – kontrabas
Henry Cole - perkusja

13 listopada (czwartek), g. 18.00
Louis Sclavis Quartet Silk and salt melodies (premiera albumu 22 sierpnia 2014)
Louis Sclavis - klarnet, klarnet basowy
Benjamin Moussay - instrumenty klawiszowe
Gilles Coronado – gitara
Keyvan Chemirani – perkusja

* * *

Mark Turner Quartet Lathe of Heaven (premiera albumu 22 sierpnia 2014)
Mark Turner - saksofon tenorowy
Avishai Cohen – trąbka
Joe Martin – kontrabas
Marcus Gilmore - perkusja

14 listopada (piątek), g. 18.00
Tord Gustavsen Quartet EXTENDED CIRCLE
Tord Gustavsen - fortepian
Tore Brunborg - saksofon tenorowy
Mats Eilertsen - kontrabas
Jarle Vespestad – perkusja

* * *

Tomasz Stańko New York Quartet [w trasie z materiałem na nową płytę]
Tomasz Stańko – trąbka
David Virelles – fortepian
Thomas Morgan – kontrabas
Gerald Cleaver - perkusja

15 listopada (sobota), g. 18.00
Giovanni Guidi & Gianluca Petrella SOUPSTAR
Giovanni Guidi – fortepian
Gianluca Petrella – puzon

* * *

Joe Lovano & Dave Douglas Quintet Sound Prints
Joe Lovano – saksofon
Dave Douglas – trąbka
Lawrence Fields – fortepian
Linda Oh – bas
Joey Baron - perkusja

16 listopada (niedziela), g. 17.00
Koncert jazzu tradycyjnego

BILETY:
KARNET - 400 zł (11-15 listopada - nie obejmuje koncertu jazzu tradycyjnego).
11 listopada - 100 zł (Bill Frisell), 12 listopada - 120 zł (New Gary Burton Quartet), 13 listopada - 80 zł (Louis Sclavis, Mark Turner), 14 listopada - 100 zł (Tord Gustavson Quartet, Tomasz Stańko New York Quartet), 15 listopada - 100 zł (Giovanni Guidi I Gianluca Petrella,Joe Lovano And Dave Douglas Quintet), 16 listopada - 40 zł (normalny) i 20 zł (ulgowy) (koncert jazzu tradycyjnego).

Human Control znów gra i wkrótce rozpocznie huczne obchody 5-lecia iostnienia!